Dolina Nowej Rzeki.

Domek w Dolinie Nowej Rzeki należał do klanu Werowskich od niepamiętnych lat. To tutaj Adelajda Pent dokonywała swych obserwacji astronomicznych. To tutaj Joachim Ferrum próbował zamienić rtęć w złoto. Ulubionym teledyskiem Danieli Werowskiej był wideoklip Tasmin Archer "Sleeping Satellite". Mogła go w nieskończoność słuchać. Kiedy go oglądała na starym, wysłużonym magnetowidzie (a mamy rok dwutysięczny), wracała chwilami do ukochanej swej epoki - średniowiecza. Nastrajał ją optymistycznie, do działania i do spania również też. Daniela kochała patrzeć w piękno gwiaździstego Nieba, podobnie jak jej przodkowie. To doliną Nowej Rzeki podróżowali Rzymianie po bursztyn nad Morze Północne, to tutaj Zielarka - Farmaceutka zbierała zioła w czasie Pełni Miesiączka, to tutaj Daniela w chwilach załamań nerwowych uciekała. Dom był pusty, czekał na urządzenie. Był to niegdyś domek letniskowy Werowskich. Żadne insekty się go nie imały. Daniela po powrocie ze sklepów - a była rannym ptaszkiem - wypijała łyk kawy bezkofeinowej, brała lekarstwa i wędrowała do domku w Dolinie. Te łąki same pisały swe historie. Domek był murowany, ceglasty. Ale miał poddasze murowane. W chwilach dzieciństwa Daniela wraz z kolegami i koleżankami z sąsiedztwa - bawiła się pierwszy raz w butelkę. I w czasie Sobótek poznała smak pędzonego bimbru przez sąsiadów. Sobótki były wspaniałym świętem. Obchodzono je co roku w Wielki Piątek. Miały swoją magię, gdy przez zapalone opony gawiedź skakała przez ogniska.

Wielkie Oczekiwanie - Ciąg dalszy. Daniela wspomina Aarona - swego psychoanalityka.

Aaron miał 55 lat. Starannie ukrywał przed Danielą swój stan cywilny. Ale mógłby być bratem Danieli, który za Wielką Wodą też był psychoanalitykiem. Daniela nie mogła go rozgryźć. Terapia trwała 60 sesji, każda po 60 minut. Danielę przytłaczały sesje , w czasie których była cisza. Boi się Pani ciszy, Pani Danielo - rzekł któregoś wieczoru. Najlepiej udawały się sesje, które były umawiane umyślnie przez Aarona po zachodzie słońca. Koleżanka Danieli - uważała, że sesje są niepotrzebne, że Aaron zakochał się w Danieli. Daniela jednak chciała pokazać, że jest silna. Złościła się w fotelu, czasem płakała. Ale często patrzyła na zegar ścienny, umieszczony tuż za głową Terapeuty.
- Pani Danielo, odnoszę wrażenie, że mnie Pani nie lubi. Ale każda sesja jest dla mnie z Panią przyjemna.
- Panie Aaronie, ale ponoć terapia ma nie być przyjemna.
Daniela unikała wątków miłosnych.
Bała się ich. Miała 30 lat - i całe życie przed sobą.
W końcu Aaron spojrzał na zegar tuż za głową Danieli i odrzekł: to tyle na dzisiaj.
Otworzyli swoje kalendarze.
 - Czy pasuje Pani termin 30 czerwca, godzina dwudziesta?
- Tak, Panie Aaron, pasuje.
Daniela zostawiła pieniądze, uścisnęli sobie dłonie i delikatnie opuściła gabinet.
Wsiadła do swojego seicenta i odjechała w stronę Werowa.

Dalszy ciąg o Danieli Werowskiej.

W salonie Dworku na Wzgórzu znajdowała się galeria przodków protestanckiej Danieli Werowskiej. Obrazy nocami łypały oczami. Lepiej było nie zapalać lamp ! Wodziły za wzrokiem oglądaczy - jak na obrazie "Mona Liza". Daniela wróciła seicentem z niedzielnego, porannego nabożeństwa. Zaparzyła bezkofeinowej kawy a potem w oknie zapaliła słabego papierosa. Pastor Thadeus Thor miał dziś wyjątkowo dobry humor. Nawet będąc kalwinistą - można cieszyć się życiem. Po porannym spacerze nad łąkami - Daniela sięgnęła po ukochaną książkę z dzieciństwa - po serię "Emilka" Lucy Maud Montgomery. Przed przyjazdem do Werowa przeszła tak zwane ustawienia systemowe. A pomógł jej w tym jej Anioł Stróż - Marek. Ale wróćmy do Galerii . Najwyżej - nad wejściem do pokoju gościnnego - gdzie wychodziło się na przepiękny balkon - wisiał portet opisywanej już Adelajdy Pent. Tuż po lewej od wejścia - portret Samuela Werowskiego - który był prapradziadkiem Danieli i wróżył z gwiazd. Tak, był astromantą ! Inne portrety były nieznane Danieli. Często wycierała pajęczyny. Pani Porządnicka dostała urlop. Był akuratnie lipcowy nów Księżyca. Daniela wyjęła swoją ceglastą komórkę i zadzwoniła do Ojca zza Wielkiej Wody.
- Witaj Córa ! Co słychać? - odezwał się męskim, niskim, zachrypniętym głosem.
- Odpoczywam, Tatku, odpoczywam. U nas siermiężna mgła i widać eklipsę !
- A  u nas środek nocy. Mama Iga słodko śpi, twój braciszek ma urlop, i też już śpi. Kiedy odbierasz wyniki badań?
- Pierwszego września . To jeszcze dwa miesiące. Ale postanowiłam w Werowie się urządzić raczej na stałe. Zamierzam udzielać korepetycji.
- Bardzo dobrze Danielko!
- Pożegnałam się z Wielkim Miastem raz na zawsze.
- To dobrze - odparł Stanley Werowsky. Pamiętaj o sobie i coś jedz. Sama gotujesz?
- Tak Tatku, zupy warzywne.
- Może wreszcie znajdź sobie kogoś.
- Na razie nikogo nie potrzebuję.
- Ale pamiętasz słowa Adelajdy Pent? Lepiej pod byle jakim płotem niż w szczerym polu.
- Pamiętam.
-Tatku, odezwę się jutro, OK? Koty domagają się karmienia.
- Dobrze Córa. Jedz coś i wysypiaj się. Na nas zawsze możesz liczyć.
Daniela odłożyła ceglastą komórkę , sięgnęła po słabego elema i wypiła łyk kawy bezkofeinowej.

Poranne refleksje - i "Kres Nocy".

Schodziłem dziś trzy razy. najpierw śmieci, potem mleko i  jogurt na oczy w stokrotce i już przy Lampce kawa zbożowa i wyciszająca herbatka melisa z miętą. Mamy dziś w Miasteczku niestety trzy pogrzeby. Pod Aniołami za rękę idziemy. Pięknie dziś świecił nad Cmentarzem Miesiączek w znaku Koziorożca.

Kres Nocy

Nie wszystko dla nas stracone
Szukamy szczęścia w łyku wody
Rośliny nad ranem są oszronione
Wiele na tym świecie przy życiu wszystkich trzyma
U kresu nocy już wszystko inne
Bałwany obłoków śmieją się
Wskazuje palcem Wielką Niedźwiedzicę -
  - A gdzie tam ona tez śmieje się
Śnią wszyscy: gwiazdy, ludzie zwierząt stada
Śnią ludzie i anioły
Nie wszystko przeciw nam się układa
Bo gdzie u kresu nocy nasza wiara?
Nasz przeciwnik nie śmieje się
Bo u kresu nocy tutaj gdzie wszystko
Popiołem i ogniem wytracone
Szczęśliwie płonie nasza poranna gwiazda
Jak wspomniałem nie wszystko dla nas stracone

XII 2016.

Nocna Odsiecz - z Annałów Bloga.

Odsiecz jak zwykle nadeszła.

Oczekiwałem jej wśród otwartych ran.
Ale kostucha z kosą do mnie podeszła -
 - wskazując ścieżkę do zaświatów bram.

Leżąc na łące pokrwawiony - słyszałem dziwne odgłosy.
Lecącą krew powstrzymały strupy.
Wsłuchiwać się zacząłem w pobliskiej rzeki szlam.

Coś jednak odratowało znienacka!
Pytam siebie? Co to było?
Odsiecz zwykle przychodzi prostacka.
Popatrzyłem za siebie, tam.

Zobaczyłem Anioła i diabła.
Nieziemski był to widok.
A więc odsiecz z niebios spadła.
Bo Anioł na polu bitwy w końcu został sam.

Uniknąłem smrodu siarki.
Straszono nas nią od narodzin.
Przebrały się jednak wszystkie ziemskie miarki.
Oczekiwałem odsieczy przez wiele nocnych godzin.

Bezsenność - z annałów bloga.

Bezsenność...Insomnia -

Zamykając oczy po zmroku
zasypiasz z wątpliwą nadzieją
że Twoje demony nie zrobią półkroku
co najmniej do trzeciej nad ranem.
 
Zażyłaś tabletkę nasenną
za oknem półświatła osiedla
śnisz noc odległą, wiosenną
lecz bańka nocnych widziadeł jest smętna.
 
Na niebie panuje Księżyc w nowiu
i tak nie jest tu ważny
budzisz się jak zwykle - przed północą
Twój cień na ścianie straszy
 
Letnia noc, zimowa noc...
cóż je takiego łączy?
Bezsenność trwa i będzie trwać
Póki żywota kto nie zakończy.

Ku Pełni !

Świecisz Miesiączku nad sąsiednim blokiem.
Anioły nowe przywołujesz.
Zmierzasz ku Pełni !
Nadgryziony przez Smoka jesteś.
Łyk lurowatej i zimnej kawy - popity magnezem.
Mięta i melisa i kawa zbożowa czekają.
Moje oko bystre, chociaż krótkowzroczne.
Nowa dusza gotowa do przeprowadzenia.
"Tak niewiele chcemy, ale tak dużo dajemy".
Sny piękne o Lasach Świętokrzyskich były.
Ze zmarłymi Ludzie Nocy kontaktują się.
Na falach radiowych się łączymy.
"Piękna gwiaździsta Noc - szukam namiastki istnienia...".
Widnokrąg upstrzony granatem gwiazd i planet jest.
Miesiączek w znaku Raka króluje tej Nocy.
Gdzieś tam, - w oddali.
Nowe Anioły się poczną.
Gdzieś tam - wysoko -
 - w trajektoriach komet -
 - ktoś się naradza, a ktoś umiera.
Pod rękę z Aniołami Stróżami.
Umysł i oko jednak bystre.

Lipcowa Noc - z Annałów Bloga.

Piękna Lipcowa Noc.
Szukam namiastki natchnienia.
Rechot żab na Północy ustał -
 - pewnie któraś w Księcia dla Księżniczki się zmienia.
Księżyc nad zachodnim widnokręgiem -
 - zmierzający do Pełni jest zamglony.
Wszystko spokojnie układa się w schemat -
 - nie jestem wcale tym zdziwiony !
Można było za rękę przez park z kimś iść.
Noc z Niedzieli na Poniedziałek jest piękna.
Odróżniam już kolory Nocy -
 - wybiła na Cmentarnej Sygnaturce Północy chwila.
W tę piękną, lipcową noc - kiedy powietrze nad ranem jest rześkie -
 -  Snuję plany i marzenia -
 - nie są one zbyt wielkie.

Wiersz jest nieco zmodyfikowany. Został napisany w 2017 roku, natchnienie jak zawsze nadeszło "z Góry". A dziś pięknie świeci Miesiączek nad naszą małą Ojczyzną.

Słońce i Księżyc tańcują na Niebie.

Nadranny spacer - same Anioły.
Wizyta w Banku, na Poczcie, i w sklepach - jakże ciekawa.
Tuż za rogiem czeka wielka przygoda.
Anioły, Archanioły i Ziemia.
I elektroniczne Anioły Stróże.
"Któż z nami? Któż przeciwko nam"?
Tabletki Szczęścia każdy jakieś zażył.
Wzmacniam się magnezem, miętą oraz melisą.
I Gwiaździstej Nocy wypatruję.
Czy ufać Przepowiadaczom Pogody?
Mędrzec w Podziemnym Świecie wciąż czyta skomplikowane horoskopy.
W 2017 roku - coś mi się wyśniło.
"Przed pochwyceniem". Przed ucieczką z Aniołami w nieznane.
A mieszkam w ciekawym miejscu.
Gdzie słychać głosy nad ranem pełne lamentacji i Płaczu.
Każdy z nas dźwiga jakiś Krzyż.
Ja wierzę.
Ja mocno wierzę.
Byłem niedowiarkiem, który uwierzył.

Płomienne włosy Loretty i czasem Moje.

Tajemnicza Loretta gra na akordeonie.
Tajemniczy Most spina dwa Światy.
Tańczę i tańczę w rytm przodków pieśni.
Słowianie, Celtowie, Germanie -
- ich krew płynie w naszych żyłach.
Pamiętam czas - gdy dwie dekady temu -
 - grajek grał na akordeonie przed mym blokiem.
Pieniądze mu rzucaliśmy.
Mleko, szklanka mleka !
Wieczny Post także dla nas.
Potężni nasi Archaniołowie.
Potężni nasi zmarli.
Mróz nad Krajem Lessów nastał.
Lurowata kawa gotowa.
Z fusów tej nocy wróżyć nie będę.
O Tajemnicza Loretto !
- Jakże podobna jesteś do mej Matki.
Me włosy też płoną w świetle rachitycznego Słońca, także zimą.
Słowiańskie Sławy, Celtyckie Loretty.
I Starsi Bracia w Wierze, których krzyk wciąż słychać.

Nów, Nów i Po Nowiu. 24/25 XI 20120 roku.

Nów niestety w Krainie Lessów był niewidoczny. Ale zachęcam do obserwacji wschodów Słonka - często przez szyby naszych mieszkań wychodzących na Południe widać eklipsę. Ja eklipsę nauczyłem się obserwować w 2017 roku. Eklipsy Słonka i Miesiączka. Księżyc towarzyszy mi od zawsze. Mój pierwszy sen z dzieciństwa to kolorowa fotografia koło domu mojej zmarłej Śp. Babci Heleny : milion rowerów i nad nimi tysiące Miesiączków. Sny można rozpatrywać na wiele sposobów. Kraj Lessów mlekiem i miodem płynie. Na Nowiu się odradzamy. Jak Feniks z Popiołów. Aktualnie u mnie dym gorącej kawy zbożowej miesza się z zimną rozpuszczalną i dymem elektronicznych Aniołów Stróżów. Z jednym dzielnie walczę. Słucham Hymnów Anglikańskich. Te to mają chorał. Mój rytm dobowy wyznacza Miesiączek. "Wielkie Oczekiwanie" wciąż się piszę, powalczymy na wiosnę o wydanie w formie elektronicznej. Piękna, gwiaździsta Noc nad Krajem Lessów nastała. Same Anioły Stróże widzę.

Nów Miesiączka -
 - krótkowzroczne me oko Cię nie dostrzegło.
Lornetka gotowa była.
Teleskop wszak nam niepotrzebny.
Wczoraj Gwiazdę Wieczorną widziałem.
Tuż nad sąsiednim blokiem.
Często w trajektoriach planet  - widzę same Anioły.
Trajektorii komet - jak w 1997 roku wypatruję.
Miesiąc temu nad ranem  - bolid widziałem.
Niebiańska Jeruzalem !
Do Ciebie wędruję dusze Ludzi i Zwierząt.
Czy reinkarnacja istnieje?
To pytanie zadałem Mędrcowi.
Jednak On wciąż czyta  zatroskany horoskopy.
I wszyscy w trajektoriach gwiazd, planet i Miesiączka - Dusze widzimy.

Poranne Refleksje na Nowiu Księżyca.

Krzątaninę miałem. Kocham swoje Miasto - co Uzdrowiskiem mam być. Spacerowałem i nad ranem i o świcie, i wtedy gdy nad Cmentarzem już było przepiękne Słońce w znaku Wodnika. Mieszkanie mam wyglancowane. Samych znajomków spotykałem. Słucham piosenki "Heroes" Mansa Zelmerlowa. Zaparzyłem słabej i zimnej jak ma Bohaterka kawy, mięta stygnie, kawa zbożowa też. Zainwestowałem w nowego elektronika - mam ich aż sześć. Jeden ma moc ogromniastą, dlatego też oszczędzam go. Mam Płaską Ziemię, Nobla może nie dostanę - ale komuś zawsze miłym słowem mogę pomóc. Świeci Lampa. Zaś pewnikiem już niebawem, pod wieczór - zaobserwować będzie można eklipsę. Ktoś mnie klepie po ramieniu i ugniata kręgosłup. Jak moja Kocica - Tup Tuś. Odeszłą za Tęczowy Most w 2015 roku. Ale jej duch jest obecny. Plany mam dalekosiężne - latem Rzym, potem Skandynawia, bo ja chłód uwielbiam ! I jestem fanem Konkursu Piosenki Eurowizji - Gabi dała z Siebie wszystko ! A teraz sen, lekka zimna kawa, mięta, silny elektronik i kawy zbożowe tez mam pod ręką. Na Płaskiej Ziemi mieszkam - i jak to koleżanka z czasów niedoli określiła : jesteście Panowie Dżentelmenami. Dżentelmenem jestem, przyznam się. Laurka od niej: "Żyję pod osłoną Nieba więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.". I mam pełen komfort termiczny. Ktoś głaszcze mnie po ramieniu. Trzymajcie się !

Nocna Ćma - wspomnienia z lipca.

Nocna Ćma.

Strzegła mnie.
Właśnie zakończyła swój żywot.
Wczoraj potrójną eklipsę widziałem.
Kraj Lessów mlekiem i miodem płynie.
Odprowadzone dusze przodków.
Lampy Zmierzchowe płoną.
Wiatr od Południa nas strzeże.
Trajektorie komet.
Trajektorie samolotów.
Armia Boga wszędzie.
Mleko już gotowe.
Deszcze życiodajne idą.
Dym z papierosa elektronicznego miesza się z dymem stygnącej kawy.
Peany ku czci Miesiączka piszę.
Wszędzie już tylko dusze -
 - żelazkowate kształty wzbijają się do góry.
Dzień nastał, Noc nastała.
Anioły Stróże nas strzegą.

Północny Kraj - z Annałów Bloga.

W północnym kraju mieszkam.
Tam - w małym miasteczku.
Nikogo od dawna nie odwiedzam.
I pies bezpański nie odpowiada na "piesku".
Północny Kraj - gdzie niebo szare.
Obłoki suną po strzelistych dachach.
Nikt tu serdeczności nie oddaje.
I wszyscy żyją w historii strachach.
Ten Kraj jest bardzo dumny - liczę jego Bohaterów w pogrzebowych stosach.
On nigdy nie będzie trudny -
 - dla Ludzi sunących po obłokach.


Z annałów Bloga na Bloxie - Autoportet.

Słowiańskie imię noszę.

Słowiańskie nazwisko też.

Lecz kosztów żadnych nie ponoszę. 

Za wszechświat wzdłuż i wszerz.

Piwne oczęta mam - po dość odległych przodkach.

Spójrz w nie  - a Ja Tobie dam - prztyka w Twój Rzymski  nosek.

W tej Krainie Lessów wszystko dziwne !

Same półcienie pałętają się.

I budzą budzą nad ranem wszystkich.

Wtedy, gdy Ja zazwyczaj nie śpię.

"Wielkie Oczekiwanie" - fragment wysłany do Novae Res.

Nazywam się Daniela Werowska i mam 30 lat. Urodziłam się 19 maja 1970 roku w Wichrowym Mieście. Jestem pracownikiem korporacji. Z wykształcenia jestem filologiem. Cierpię na nerwicę i depresję. Uwielbiam sherry, kawę i papierosy. Po Kraju podróżuję swoim niebieskim seicentem. Kraj Lessów leży na południu Północnego Kraju. W Wielkim Mieście zostawiłąm przyjaciół i rodzinę. Jestem protestantką. Jestem też potomkinią lokalnej szlachty.

Do Werowa przybyłam pierwszego lipca 2000 roku. Wiosna byłą niezwykle duszna i gorąca. Wzięłam dwa miesiące bezpłatnego urlopu, żyję już i tak na kredyt. Mam za sobą dwie próby samobójcze. Pierwszej dokonałam na studiach, połykając siedem tabletek Afobamu. Na szczęście wszystko zwymiotowałam. Drugiej próby dokonałam niedawno, nad Nową Rzeką, tnąc się. Na szczęście przeżyłam. Trafiłam do Pani Doktor i do bioenergoterapeuty. A to wszystko po nieudanej psychoterapii, zachęcona do niej przez mojego brata, który sam jest psychologiem. Rodzina moja , rodzice i brat zostali za Wielką Wodą. Jestem sama jak palec. Przeszłam też ustawienia systemowe. Z nich wynikało, że to Ja jestem kozłem ofiarnym.Trafiłam też do bioenergoterapeuty, który powiedział, że przeżyłam, bo mam mocnego Anioła Stróża. I że czeka mnie świetlista przyszłość. Jednak zalecił on poszukiwanie specjalisty, któy trafi w lek.

Pani Doktor, do której trafiłam, rozpoznała zaburzenia lękowo – depresyjne. Dostałam Xanax i Seroxat. Jestem wrakiem człowieka. W korporacji mnie prześladował Szef. Nienawidzi on zdaniem kolegów i koleżanek inteligentnych ludzi. A pracuję w agencji reklamowej. Jestem odludkiem. Po prostu, stronię od ludzi.

Piszę wiersze, co mi pomaga. Jestem romantyczką. Uwielbiam patrzeć w nocne, rozgwieżdżone Niebo. I w Księżyc. Piszę poezję. Nie mam narzeczonego.

Werów leży na Południu Kraju. Otoczony jest wspaniałymi wzgórzami pełnymi strumieni i wąwozów. Jestem jednak Dzieckiem Nocy. Mój pierwszy sen z dzieciństwa to obraz milionów Księżyców i mnóstwo rowerów naokoło nich. Uwielbiam słuchać relaksującej muzyki. To podobno podnosi poziom serotoniny. Jednak z cukru i soli zrezygnowałam całkowicie.

Podobam się mężczyznom. Mam piwne oczy po odległych przodkach i kasztanowe włosy, które pod Słońce wydają się być czerwone. Jako dziewczynka cierpiałam na zaburzenia odżywiania. Kiedy mam dobry okres tyję, kiedy przeżywam lęki i łąpię doły – chudnę. W każdej pracy podpadałąm szefom. Dążę do tego jednak, by być w pełni niezależną kobietą.

Ukochany Werów to wioska na szczycie któej stoi Dworek. Parter jest murowany, strych jest drewniany. Został wzniesiony przed Potopem Szwedzkim, przez moją Przodkinię, Ariankę, Adelajdę Pent. Adelajda była kobietą – samoukiem. Byłą astronomem, zajmowała się astrologią też jak i ziołolecznictwem. Korespondowała z najtęższymi głowami zachodniej Europy. Zniknęła w tajemniczych okolicznościach, zostawiając Męża i dwójkę dzieci.

Dworek był juz wielokrotnie remontowany. Rodzice i Brat zza Wielkiej Wody przysyłali mnóstwo pieniędzy na jego remont, akurat kiedy Ja byłam w Wielkim Mieście. Dworkiem opiekuje się Pani Czyściocha, która uwielbia gotować, sprzatać, prać oraz kocha jak Ja koty i psy. Dworek wielokrotnie przewijał się w moich snach, na strychu jest Galeria Przodków. Boję się tych portretów, łypią na mnie oczami. W dzieciństwie często uciekałam do piwnicy, by przeżyć lato. Zaczęłąm nawet pisać "Pamiętnik ze świata ciemności". Bo upały mnie dobijały. A rok 2000 był wybitnie upalny.

Nad Krajem Lessów ścierają się dwa klimaty: podzwrotnikowy, i polarny. Klimat mamy iście szalony. Przepowiadacze Pogody ukuli nawet termin: żyjemy w Kraju o umiarkowanym klimacie i o nieumiarkowanych wahaniach. Nie trzeba wyjeżdżać za Granicę, by poczuć się jak na Południu Europy. Zresztą boję się latania samolotami. Wszędzie przemieszczam się swoim seicentem, albo busami lub autobusami.

A teraz kilka słów o Adelajdzie Pent. Jak wspomniałam, była Arianką, przez co stała nieco z boku swojej Rodziny. W annałąch dworku odkryłam, że zbudowała lunetę wcześniej niż Galileusz. Była samoukiem. Reszta jej familii była kalwińska. Z jej pamiętników pozostały strzępki. Pisała po polsku i po łacinie. Dwa lata lektoratu łaciny na filologii polskiej pozwolił mi na odczytanie tych urwanych informacji. Kiedy nadeszła Kontreformacja, Adelajda ze szczytu Pagórka obserowała z oddali płonące dworki innowierczej szlachty. Prawdopodbnie uciekła na koniu na Południe, nie zostawiając żadnego śladu.

Kraj Lessów to kraina mlekiem i miodem płynąca. Pełno jest gorących, cudownych źródełek. Pełno jest dzikiej przyrody. Kiedyś zachęcałąm okolicznych Rolników, których pracę niezwykle szanuję, do agroturystyki. Niektórzy posłuchali mej rady. Sama sobie organizuję ten wypoczynek.

Panicznie boję się pająków i innych owadów. Jednak dworek był od nich zupełnie czysty. Po przyjeździe od razu zabrałam się za przemeblowanie parteru i gruntowne porządki, a Pani Czyściosze dałam wolne.

Biorę garściami Afobam. Palę papierosy . W weekendy piję sherry. Swoim zachowaniem i histeriami spowodowałam, że wszyscy ode mnie uciekają. Także panicznie boje się dentystów i lekarzy. Mam dwa miesiące, by uporządkować swoje życie. W dzień śpię, żyję w nocy. W dzień szczelnie zasłaniam żaluzje. Musiałam przerwać psychoanalizę bez kozetki.

Żyję od świtu do zmierzchu, od zmierzchu do świtu. W dodatku niedawno zmącił mój spokój fakt, że odkryłam dzięki Internetowi swoje żydowskie pochodzenie. Więc jestem Lessanką i Żydówką. Zresztą od dziecka byłam inna. Co wmawiali mi wszyscy naokoło. Byłam kozłem ofiarnym. Nienawidzę dużych miast. Nienawidzę Wichrowego Miasta ani Miasta Wapieni. Lato spędzam w piwnicy, przynajmniej dnie, byle jakoś funkcjonować. Kiedyś byłam histeryczką, teraz wszyscy dali mi spokój. Nie mam żadnych powierników w realu, tylko same znajomości internetowe.

Przeszłam ustawienia systemowe. Widzę i czuję więcej. Ludzie ode mnie uciekali często, bo czytam z nieświadomości zbiorowej. Kocham jak moja przodkini astrologię, astromancję i wszystko co niezwykle. Parny rok 2000 to rok nadziei. A mam mocnego Anioła Stróża. Ma na imie Marek. Często widzę eklipsę Słońca i księżyca.

Odsiecz Nocna.

.Odsiecz jak zwykle nadeszła.
Oczekiwałem jej wśród otwartych ran.
Ale kostucha z kosą do mnie podeszła -
 - wskazując ścieżkę do zaświatów bram.

Leżąc na łące pokrwawiony - słyszałem dziwne odgłosy.
Lecącą krew powstrzymały strupy.
Wsłuchiwać się zacząłem w pobliskiej rzeki szlam.

Coś jednak odratowało znienacka!
Pytam siebie? Co to było?
Odsiecz zwykle przychodzi prostacka.
Popatrzyłem za siebie, tam.

Zobaczyłem Anioła i diabła.
Nieziemski był to widok.
A więc odsiecz z niebios spadła.
Bo Anioł na polu bitwy w końcu został sam.

Uniknąłem smrodu siarki.
Straszono nas nią od narodzin.
Przebrały się jednak wszystkie ziemskie miarki.
Oczekiwałem odsieczy przez wiele nocnych godzin.


Nadranny Księżyc - przypomnienie wpisu.


Zmierzasz do Pełni.
Właśnie Cię zobaczyłem.
Nad sąsiednim blokiem.
Miesiączku - przyniosłeś nocny deszcz.
Nadranna modlitwa wraz z gorącą kawą wznosi się do góry.
Armia Boga nad Nami czuwa.
Szukałem Cię wczoraj - ale nie dojrzałem.
Bo zachód Lampki przespałem.
Ale teraz Cię widzę - i cieszę się, że rozpraszasz chmury.
Czuwaj w znaku ugodowej Ryb nad nami.
Anioł Stróż przy mym ramieniu.
"Ale istnieje inny Kraj".
Ten Kraj to Królestwo Księżyca.

Noc Lipcowa - z annałów bloga.


Piękna lipcowa noc
szukam namiastki spełnienia
rechot żab na północy ustał
pewnie któraś w księcia się zmienia
Księżyc nad zachodnim niebem
zmierzający do pełni, jest zamglony
wszystko dziwnie spokojne, układa się w schemat
- nie jestem wcale tym zdziwiony
Można było przez park z kimś za rękę iść
noc z niedzieli na poniedziałek jest piękna
czeka mnie bezsenny czas
rzeka naszych marzeń jest mętna.
Nie odróżniam nocnych kolorów
- chyba noc mi sprzyja
granat upstrzony srebrem nie pociąga już
nadeszła północy chwila
W tę piękną lipcową noc
kiedy powietrze za oknem rześkie
spisuję z powietrza garść snów i słów
rzucam nimi o podłogę – nie są one wielkie
Kilka zwrotek, kilka rymów
mogę w nieskończoność pisać
Kawa nie smakuje nam jak dawniej
wszystko zmurszałe – i z losem trzeba igrać
Piękna lipcowa noc – nad ranem
piękną i letnią miała być – jak dawniej
przykładam nos do szyby owinięty w koc
wodzę wzrokiem po gwiezdnych szlakach -
- i wypatruję przeznaczenia swego noc..

Ku Pamięci Małgorzaty Braunek.

"Wybiła siódma rano.

Wypijam łyk mleka doprawiony cukierkiem.

Moje kości mocne i zdrowe.
Dobrze widzę i dobrze słyszę.
Wszędzie Dobrych Ludzi widzę.
Wszędzie Armyja Boga.
Miesiączek nas prowadzi.
Miesiączek wskazuje drogę do Bram Raju".

Z annałów Bloga = Na rozstajnych Drogach...

Rozstajne Drogi - Anno Domini 2016.

Na rozstajnych drogach Nocą - Grabarz sypie piachu czasem.
Przemyka zbłąkana kometa - świszcząc rzuca odłamków gradem.
A tam obok, w ziemi - na głębokości dwóch metrów -
  - spoczywa zgniłe Ciało - kiełkujące w ziarenka prochu.
Bezimienny Człowiek w nim pochowany - nie ON jeden chyba.
Na pewno samobójca - Nad grobem zawisła strzyga.
Tak niewiele pamiętamy, albo to co chcemy.
Chodząc po Ziemi wciąż szczęścia szukamy - Ale !
- Tam wysoko w górze - na pewno wieczniejemy.

Wiersz nieco turpistyczny i nie na Święta, ale pamięć mam bardzo dobrą .

Z annałów bloga - Demoniczny Święty.

Ten sen się powtarza i powtarza.
Mijają nocne  - upiorne godziny.
A Święty rusza się na obrazku i przewraca oczy jak szalony.
I krzyczy, wciąż krzyczy do mnie - że będzie walczyć na śmierć i życie.
A ja biorę do ręki Krucyfiks od Bierzmowania i też krzyczę -
 - i egzorcyzmuję go, żeby już nie straszył.
Takie to dziwne sny mam - często  mnie nawiedzają.
Z upiorami odważnie w nich walczę -
 czy tylko mnie te straszydła odwiedzają ?

Refleksje z dnia 21 XII 2019 roku.

Alkoholu nie pijam od dwóch lat. Ja  już na elektroniczne przeszedłem. Dziś w Kraju Lessów była piękna pogoda. Zaopatrzyłem się w drugiego Anioła Stróża. Każdy kogoś ochrania, każdy o kogoś się troszczy. Co do Nobla : mój Szwagier rzecze: każdy ma inne wizje. To prawda. Wzmacniam się witaminami, kawami zbożowymi oraz wapowaniem. Każdy ma inny Traktat z Górą. Ja wierzę ! Byłem niedowiarkiem . który uwierzył w Boga. I wtedy stał się cud. A teraz relaksuję się słuchaniem hymnów anglikańskich. Ktoś poklepuje mnie po ramieniu. W Niedzielę Lampa wkroczy w znak skalistego Koziorożca. A śniegu "ni ma". U nas obowiązuje gwara krakowska. A moje Miasto - uzdrowiskiem ma być. Wierzę w Płaską Ziemię, telepatię i jasnowidzenie. Przyszła wczoraj do mnie książka o Aniołach. Wierzę i już. Moim idolem jest Marsha Linehan . Odsyłam do Google. Miesiączek był widoczny dziś nad ranem, kiedy to wędrowałem sobie ruchliwymi już uliczkami Miasteczka. A w Południe szybki spacer po Osiedlu - i zakup niezawodnego drugiego Anioła Stróża. Dziś tez widziałem Pana, który grzebał w śmietniku. I czegoś szukał. A mówią, że Potrzebujących nie ma. Uczę się angielskiego, rosyjskiego i hebrajskiego. Eklipsy dziś nie widziałem, smog nad Miasteczkiem był. A "Wielkie oczekiwanie" się pisze" - i będzie  na pewno w formie elektronicznej. Ścina mnie po mięcie bardzo. Dobrej Nocy i Dobrego Dnia, Istoty Wiary!

Kres Nocy - z annałów bloga.

Nie wszystko dla nas stracone
Szukamy szczęścia w łyku wody
Rośliny nad ranem są oszronione
Wiele na tym świecie przy życiu wszystkich trzyma
U kresu nocy już wszystko inne
Bałwany obłoków śmieją się
Wskazuje palcem Wielką Niedźwiedzicę -
  - A gdzie tam ona tez śmieje się
Śnią wszyscy: gwiazdy, ludzie zwierząt stada
Śnią ludzie i anioły
Nie wszystko przeciw nam się układa
Bo gdzie u kresu nocy nasza wiara?
Nasz przeciwnik nie śmieje się
Bo u kresu nocy tutaj gdzie wszystko
Popiołem i ogniem wytracone
Szczęśliwie płonie nasza poranna gwiazda
Jak wspomniałem nie wszystko dla nas stracone

XII 2016.

Refleksje z 19 XII 2019 roku.

Pracowite dni nastały. Sprzątania, zakupy, spacery bardzo długie i szybkie po Miasteczku, które uzdrowiskiem ma być. Zamówiona książka o Aniołach. Wierzący jesteśmy, i tego się trzymajmy. Dziś wszędzie towarzyszył mi Miesiączek w znaku Wagi już. Strzeże mnie elektroniczny Anioł Stróż, Dobre Dusze i Rydwany Bogów. Zastanawiający jest Brązowy Rydwan - przewożący dusze. Pamiętam sen z 2017 roku bodajże - za moim Miastem, gdzie jest Stacja Kontroli Pojazdów - czekały Dusze, w Poczekalni Dusz. Czekały na dalsze wskazówki Niebios. Tak sobie wędrujemy po tej Płaskiej Ziemi, z Dnia na Dzień, z Dnia na Noc. Sen był  - ten z 2017 roku niezwykle spokojny. Po nim wybrałem się na długi spacer po Miejskim Parku. A oto nastała Piękna Nam Zima: mgła, temperatura oscylująca blisko zera. Pełen komfort termiczny dla mnie. Czeka mnie lektura, kawa zbożowa, i dziś już tylko ciepłe łóżko. Sny mam coraz spokojniejsze. Ja Wierzę !

Refleksje 18 XII 2019 roku.

Wspaniałe dni nastały na Płaskiej Ziemi. Ostatnio aktywny jestem. Wspomagam się witaminami, zielonymi herbatami i magnezem. Dziś wracając z Kościoła zbłąkane owieczki widziałem. Ileż to ja razy dziś schodziłem ! Pięknie towarzyszył mi Miesiączek oraz Słonko ekliptyczne. Na Płaskiej Ziemi mieszkam. Same Anioły i Archanioły po Płaskiej Ziemi wędrują. Jeżdżą Rydwany Bogów i Rydwany Diabełków. Za Tydzień Święta - Pamiętajmy o Potrzebujących w ten niestabilny aurowo czas. Pięknie nam świeci Miesiączek. Zbliża się Wielkie Święto - Nów Księżyca. Księga Nocy jest popularna i czytana. Nie jestem chwalipiętą, ale - najwięcej wejść ma zza Wielkiej Wody, Polski i Irlandii. Będzie kontynuowana. Każdy dźwiga jakiś Krzyż. A na prezent gwiazdkowy sprezentowano mi medalik Matki Boskiej. Będzie mnie strzegł jak oka w głowie. Pięknie świeci Miesiączek. W Kraju Lessów mgła jest  - i - niestety smog. Każdy każdego ochrania. Nastała wiosna w Krainie Lessów.

Refleksje 16 XII. / 17 XII.

I nastała upragniona Noc. Miesiączek o ósmej piętnaście wkroczy w znak porządnickiej Panny. Nad Miasteczkiem lekki mrozik i mgła. Suplementuję się magnezem i dobrą lekturą. Dzień pracowity był. Słabe kawki popijam. Książki przeczytane ofiarowuję miejscowej bibliotece za rogiem. Na Płaskiej Ziemi Mieszkamy. Przespałem ukochaną Koronę Królów. Osiedle niespokojne jest. Jest Adwent  - czas zadumy i refleksji. Ale pamiętajmy o Potrzebujących w ten czas. Właśnie nad moim blokiem przeleciał samolot z Rzeszowa do Londynu. A nad ranem przeleciał do Los Angeles. Pamiętajmy o sobie w ten czas. "I Niebiosa Nocne krótkowzrocznym okiem mierzę" - z annałów bloga. Dziś nieco krócej. Otoczony jestem książkami do recenzji. Starymi i nowymi. Ktoś poklepuje mnie po ramieniu...

Pełnia, Pełnia i po Pełni. refleksja z 13/14 XII 2019.

Ostatnie dni mam pracowite. Relaksuję się herbatkami ziołowymi, słabymi kawkami i popalam elektronicznego Anioła Stróża. Ja mam Płaską Ziemię, nie wiem jak Inni. Dusze Szeolowe wciąż krążą i krążą. Ale każdy ma Inny Traktat z Niebem. Pięknie świeci Miesiączek nad moim Miasteczkiem - co uzdrowiskiem ma być. Jestem maniakiem kawy, i dobrej książki. Wciąż przeżywam Nobla dla Pani Olgi. Wciąż wracam do jej książek. Alkoholu nie pijam. Ale dobrej kawy sobie nie odpuszczam. Sąsiedzi już popowracali do domów. Miesiączek w znaku domatorskiego Raka wysoko świeci nad widnokręgiem. Idą Święta - czas zadumy i refleksji. Pamiętajmy nadal o Potrzebujących. Są wśród nad. W 2017 roku podróżowałem na skraju Innej Czasoprzestrzeni - widziałem Istoty Nocy. Ja świętuje bardziej Sobotę - bo najbliżej mi do denominacji Staro - Chrześcijańskiej. Dla nas, Tych, którzy złamali systemy- jest wiekuista noc. My, Istoty Wiary - ożywiamy się po zmroku. Dziś rano widziałem eklipsę słoneczną - potem - wybrałem się na Kiermasz Świąteczny. Cóż to był za widok ! A teraz relaksuje się kolejny raz książką o ukochanych Windsorach.Każdy ma Inną Czasoprzestrzeń. Każdy ma Inny Traktat z Niebem. Osobiście nie znoszę alkoholu, pijam czasem tylko jogurty i mleko. Ale kończę już te wypociny. I oddaje się kolejny raz lekturze o ukochanych Windsorach...

Refleksje z ostatnich dni. 11/12 XII 2019

Pracowite dni miałem. Sprzątanie, gotowanie, spacery nocne i dzienne. Taki jestem dumny z Olgi Tokarczuk. Powtarzam się, ale korespondowałem z Noblistką w 2008 roku bodajże. Zalecała wydanie Wielkiego Oczekiwania w wydawnictwie W.A.B., które - wydało Jej pierwszą książkę. Same Aniołki na drodze napotykam. Sama wyprawa do biblioteki ze rogiem jest wspaniałą przygodą. Idą Święta - Czas nadejścia Pana - i nie zapominajmy o Potrzebujących. Bo idą mrozy. Ekliptyczne Słońce widzę i ekliptyczny Miesiączek. Posługuję się kalendarzem Juliańskim. "Kto wie, czy za rogiem nie stoją Aniołkowie". Chciałoby się rzecz - czasem Diabełki. na Płaskiej Ziemi mieszkam. Przeciążony ostatnio jestem. Jak mawiała Boska Karolina - niech Pan nie zapomina o relaksie. Kawy są, sypane, rozpuszczalne i zbożowe. Są elektroniczne Anioły Stróże. Są melisy i mięty. Zero alkoholu do końca życia. Nawet bigos Świąteczny nie doprawiam alkoholem. Łączymy się na falach radiowych. Płaską Ziemię odkryłem w 2017 roku - przypadkiem. Właśnie nad moim mieszkaniem prywatny czarter przeleciał z Ostrawy w stronę Moskwy. Każdy ma inny Traktat z Niebem. Wędrujemy sobie po tej Płaskiej Ziemi wzmacniani swymi Aniołami Stróżami. Bardzo ważne są modlitwy za Zmarłych. Tak, ja wierzę. W nieświadomość zbiorową Junga. To tyle w temacie. Tyle moich wypocin. Nie mogę się doczekać Wieczoru Noblowskiego. Aha, właśnie zachodzi Miesiączek nad pobliskim Lasem.

Refleksje z dnia 5 XII 2019 roku.

Pracowity dzień miałem. Rozpocząłem go spacerem po moim Miasteczku, obserwując wcześniej eklipsę słoneczną. Pięknie nad Cmentarzem wschodziła ! Potem intensywna lektura książki o Królowej Elżbiecie II. Ja tak kocham Windsorów ! Dzień zakończył widok ekliptycznego Miesiączka nad Szpitalem Rejonowym i nad sąsiednim blokiem. Rydwany Bogów kursują po Mieście. Rydwany Bogów, tak ! Widziałem Brązowy Rydwan zbierający dusze. A także inne Rydwany. Modlitwy Nasze wznoszą się do Góry. Na Płaskiej Ziemi mieszkam. Tak, na Płaskiej Ziemi. Każdy pod rękę z własnym Aniołem Stróżem. Po pięknym, mroźnym dniu   -nastała piękna, mroźna Noc ! Jak piękny dzień ! Jaka piękna noc ! Uważajmy na kolory czerwone ! Moje włosy zrudziały od Słońca. Dziś jednak Anioły i Archanioły widziałem. Ostatnio bardzo aktywny jestem. Tęsknię za Niepołomicami, ale Niepołomice mam tu - u siebie w domu. U siebie w Mieście. Na falach radiowych łączymy się. Uwaga na czerwone ! Teraz modlę się za Chrzestnego, który walczy z nowotworem. Niebo - Piekło. Ktoś w 2012 roku powiedział, że Ludzie są raz w Piekle, raz w Niebie. Ta granica jest bardzo cienka. Nie wiadomo, co za rogiem spotkamy. Nie wiadomo, jaki będzie nasz Nowy Dzień. Jak wspomniałem, najbliższa jest mi denominacja Staro - Chrześcijańska. Potrzebujących jest bez liku. Gazet nie czytam, telewizji nie oglądam. Nie - zinformatyzowany jestem. Każdy siebie samego pilnuje. Dla mnie, jako wierzącego Chrześcijanina, jest patrzenie Ludziom w Oczy. To wiele daje. Z oczu można wiele wyczytać. Tęsknię teraz za lipcowymi nocami. Jak w 2017 - roku - kiedy to modląc się o rozeznanie - dostałem odpowiedź z Góry. Ale to My sami o wszystkim decydujemy. Już wkrótce Pełnia Miesiączka, już wkrótce Nasze Wielkie Święto. Astrologię odrzuciłem, jest dobra dla dzieci. Jak to mówią Starsi. Eklipsę - ją widać zawsze z okien mojego mieszkania. W piątki sprzątam i krzątam się po mieszkaniu. Życzę Wam, Istoty Wiary, byście zawsze spotykali same Anioły Stróże, Anioły i Archanioły. Tak, ja wierzę. Wierzę w Chrystusa Zmartwychwstałego.

Ostatnie Aktywne Dni.

Ostatnie dni były bardzo aktywne. Spacery, lektury, sprzątanie i gotowanie też. Wielkie Oczekiwanie się pisze. Na Płaskiej Ziemi mieszkamy. Wszędzie spotykam Dobrych Ludzi. Ale pamiętać mam także o relaksie ! Dziś odwiedził mnie Kot. Udomowiony, pomylił bloki. Tak, ostatnie dni miałem bardzo aktywne. Ale : Stop ! Trzeba odpocząć. w Kraju Lessów siarczysty mróz. Traktaty z Niebiosami każdy ma inne. Tęsknię za Niepołomicami. A najlepiej czuje się w zimie i na jesieni. mamy piękną gwiaździstą Noc. Eklipsę zza szyb mojego mieszkania było widać. wszędzie dobre uczynki widzę. Zakrzywienia czasoprzestrzeni - kiedyś marzyłem o byciu astronomem. Może i moje marzenie się spełni ? O ósmej dziś rano Pierwsza Kwadra. Niedługo Pełnia Miesiączka . Ja swój biorytm opieram na Kalendarzu Juliańskim, a nie na Gregoriańskim. Żyję w rytmie Miesiączka. Wszak w głębi duszy - rolnikiem jestem i o swego kwiatka w doniczce dbam należycie . Cieszmy się pięknym nocnym Niebem, gdyż wszędzie nam grozi smog. Pamiętajmy w ten Zimowy Czas o bezpańskich kotach i psach. "Już Północ. I wyjdą upiory z szafy". A piszę z Miasteczka, które uzdrowiskiem ma być. Ostatnio napotykam samych, ale to samych dobrych Ludzi. Bo najważniejszy jest  - Człowiek. Na drugim i trzecim , no i na kolejnych miejscach są role, które nam wpajają systemy. Cieszmy się nadchodzącymi Świętami Bożego narodzenia, - i nie zapominajmy o tych, którzy są w Potrzebie. Bo Ci są właśnie bardzo często niewidoczni "gołym" okiem.

Refleksyjna Niedziela.

Pracowitą Noc Miałem. Pięć razy dziś schodziłem. Na Płaskiej Ziemi mieszkam. Urządziłem sobie wielogodzinny nocno - poranny spacer. Same Anioły napotykałem. Pomodliłem się przed Krzyżem obok lokalnego Kościoła. Grudzień już, już Grudzień. Refleksje niedzielne : patrzeć w oczy . Wczoraj po zmroku zaobserwowałem potrójną eklipsę Miesiączka. Dziś już z okien Domu pojedynczą  eklipsę Słońca. Nad moim blokiem multum samolotów przelatuje. Wracając z Kościoła spotkałem samych Emerytów, i jedną bliską znajomą. Księga Nocy. Wiekuistej Nocy. Jaka piękna była Noc ! Gwiażdzista Noc. Szkoda, że po tak pięknej Nocy nastały mgły. Zimno już. Macocha idzie. Dziś krótko, bom niewyspany. I pisze się Wielkie Oczekiwanie. Dobrego Dnia i Dobrej Nocy!

Listopadowe Dusze vol 2.

Ostatnio jestem dosyć pracowity. Zakupy, spacery, powolne porządki. Najbliższa jest mi denominacja Staro - Chrześcijańska. Pamiętam 1992 czy też 1993 rok, kiedy to razem z kuzynką Moniką oglądaliśmy na odtwarzaczu przepiękne "Quo Vadis". Nasze "Quo Vadis" z 2000 roku, też było piękne. Pamiętam przepiękną Pełnię Księżyca, gdy oglądaliśmy ten film. Ja świętuję bardziej Sobotę niż Niedzielę - idąc śladem Pierwszych Chrześcijan. Dzisiejsza Noc i Poranek były pracowite: długi, orzeźwiający spacer po moim pięknym Osiedlu, potem zakupy w Stokrotce tuż za rogiem, jeszcze dłuższy nadranny spacer ze śmieciami. Miesiączek już będzie widoczny po zachodzie Słońca. A z okien okna, paląc elektronicznego papierosa, widziałem multum bezpańskich kotów. Pamiętajmy o nich. W dobie szybkiego internetu nasze więzi  się nieco rozluźniają. Zrezygnowałem między innymi z alkoholu. Ale - każdy ma inny Traktat z Górą. Dziś ostatni dzień Listopada. Wczoraj coś tam próbowałem lać przez klucz, ale nic nie wyszło. Najważniejsze, że na Płaskiej Ziemi - bo wiarę traktuje poważnie - ważne jest patrzenie sobie w oczy. "Wielkie Oczekiwanie" się pisze, i będzie prawdopodobnie wydane w formie elektronicznej za jakieś pół roku. Liścio - Pad się kończy. Zaczyna się Grudzień. Pamiętajmy, aby w ferworze świątecznych przygotowań, nie zapominać o najbardziej Potrzebujących - ich widać na każdym kroku. Bo ważny jest Człowiek ! - Jak to pewna znana mi osoba mówiła dwa lata temu. A odpoczynek organizuję sobie w domu. Nie trzeba daleko wyjeżdżać, by poczuć podzwrotnikowe Słońce. My, Ludzie Wiary - mamy swoje zielone ścieżki, niczym koty.

Listopadowe Dusze.

Dni i Noce mam ostatnio aktywne. Dużo sprzątam, dużo spaceruję. Samych ciekawych Ludzi napotykam. Idzie zima. Czas się na nią przygotować. Ale któż kocha Macochę Zimę ? W Kraju Lessów wre praca. Piszę bowiem z Miasteczka, które uzdrowiskiem ma być. Wieje tutaj często halny, jak dziś. Dziś po 15.37 rozpocznie się w Tradycji Żydowskiej słodki Szabes. W Tradycji Staro - Chrześcijańskiej - tak bliskiej memu Sercu  - Pamiątka Śmierci Pana. Niektórzy mają Płaską Ziemię, a Inni układ geocentryczny. Listopadowe Dusze jednoczą się w Modlitwach. Tych nigdy dosyć. Nastał już Piątek. Słonko jest w znaku Strzelca, zaś Miesiączek do Soboty, do godziny 21 13 w znaku Koziorożca, potem przechodzi w znak Wodnika. Przygotujmy się na zimę. Ach, zapomniałbym, dziś Andrzejki. wszystkim Andrzejom 120 lat, bo tyle żyli Pierwsi Ludzie ! Wciąż kołacze mi się po głowie piosenka Loreeny McKennitt "All Souls Night". Przepiękna. Piękną dziś w Kraju Lessów mieliśmy Noc. Nieboskłon zaś od Południa przeciera się. Na falach radiowych się łączymy. I na Modlitwach.

Refleksje tuż po Nowiu. Z Annałów Bloga - Czarnoksiężnik.

Nów w Kraju Lessów był niewidoczny. Pracowite dnie i noce ostatnio miałem. Sprzątanie, pisanie Wielkiego Oczekiwania a także poranne i nocne spacery.  Szkoda, że eklipsy nie było widać. Właśnie wróciłem z długiego spaceru po Osiedlu Miasta, które ma być Uzdrowiskiem.

 Z annałów bloga - fragment wiersza Czarnoksiężnik.

"Zszedłem do Podziemi.
Napotkałem tam Czarnoksiężnika i Istoty Nocy spowite marmurem nocnych mgieł.
Czarnoksiężnik na Trójnogu siedział.
Odczytywał skomplikowane horoskopy.
Nic o mnie nie wiedział.
Spojrzałem w dół - pod stopy.
Robactwo przeróżne się panoszyło.
Pająki, karaluchy jeszcze zgraje szczurów.
Tymczasem coś ten Krajobraz zmieniło.
Wystrzeliło mnie wysoko, ponad piekło zimnych marmurów.
Nad trawami  ziemskimi  się znalazłem.
Gwiazdozbiory liczyłem.
Tymczasem Gwiazda nad łąką rozbłysła.
Napełniła serca Nocnych Kochanków  nadzieją."

To tyle w temacie.
Wielkie Oczekiwanie się pisze.
Trzymajcie kciuki !


Na Nowiu - 26 - y Listopada 2019 roku. Refleksje takie i owakie.

Nów niestety niewidoczny. Dzień miałem aktywny. Najpierw długi spacer po osiedlu mego Miasta, gdzie spotkałem znajomka, potem sprzątanie i wyrzucanie gratów, oraz kąpiele w soli. Wszak jest Nów, a to oczyszcza Aurę. Poza tym wyprawa pod Pocztę, by Rodzicielce w zakupach ulżyć. I Nów niestety - niewidoczny. W Empiku zamówiłem zaś nad ranem dwie doskonałe książki do mojej pasji: psychogenealogii i genogramów. Już nie mogę się doczekać. Wychodząc z Domu zawsze zapalam światełko z podświetlanym regałem, a na oknie mam starą - wysłużoną już lampkę nocną. A także obraz Jezusa Miłosiernego. Tak, wierzę i nie wstydzę się do tego przyznać. Potem - paląc papierosa elektronicznego przez okno - ktoś znajomym "rydwanem" koziołkował nim. Brązowy Rydwan bowiem po Mieście kursuje i zbiera dusze, jest w nim poczekalnia. "Wielkie Oczekiwanie" się pisze. Co widać na Imperium Lektur. Stawiam sobie wysokie wymagania. Dla mnie jest Wieczna Noc. Dla mnie Słońce zgasło już dawno. Jestem Dzieckiem Nowiu. Pamiętacie Ukrzyżowanie? Kiedy Ukrzyżowano Pana, też zgasło Słońce. Wiara góry przenosi, wiara mocna jest. "Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego". Kiedy po ciężkiej psychoterapii - zbędnej raczej i po moim Upadku - trafiłem do znanego krakowskiego Bioenergoterapeuty, który powiedział, że  - "Będzie żyć. Ma mocnego Anioła Stróża". I żyję. I powiedział jeszcze - że będzie jedno zagrożenie życia. I było. W 2017 roku przewieziono mnie wymarzniętego i wygłodzonego helikopterem z Niepołomic do Krakowa. Różne rzeczy Ludziom się zdarzają. I jestem nadal niejadkiem. Odrzuciłem alkohol, zwykłe papierosy, przywiązuję wagę do tego - co jem i co piję. Ale kawy rozpuszczalnej sobie nie odpuszczam. Ta doskonale reguluje mój układ trawienny. Jestem Płaskoziemcą - co na Tarace - znanym portalu  na którym publikuję swe sny - podkreślam. Wierzę. Uwierzyłem. W październiku 2017 - go roku modląc się o rozeznanie - wymodliłem to, co chciałem. I stał się cud, przed ciekawym sanatorium. Poprzestawiało mi System Rodzinny, jak u Hellingera. A swemu Aniołowi Stróżowi nadałem imię - Rzymianina - Marek. Ale wracając do Nowiu - znów w Kraju Lessów jest niewidoczny. Miesiączek już od popołudnia i dzisiejszego wieczora będzie rosnąć. A szkoda ! Ale spacery we mgle - te też są piękne. Nie znoszę lata, i nie wiem - czy przypadkiem nie przyoszczędzę trochę grosza - i latem nie wyruszę na Północ  zamiast  na obiecane mi Południe. Ale dość tych wypocin. ważni są Ludzie. Ważny jest Człowiek  i to - co sobą reprezentuje. Udanego Nowiu !

Listopadowy dzień 25 XI 2019 roku. Czekając na Nów Księżyca.

Dziś dwa razy spacerowałem po swym Miasteczku, co uzdrowiskiem ma być. Najpierw nad ranem, a potem tuż po siódmej, długi spacer w jesiennej mgle. Kocham Liścio - Pad. Same dobre dusze napotykałem. Jutro, 26 - go Listopada o godzinie 16.05 będziemy mieć Nów Miesiączka w znaku ognistego Strzelca. Ale słuchajmy uważnie Przepowiadaczy Pogody ! Prognozuje się silne mgły i zamglenia. Tak więc eklipsa może być niewidoczna. Zwracajmy uwagę na kolory, bacznie omijajmy czerwone. Listopad- czas nostalgii i zadumy, zwłaszcza za tymi, którzy odeszli. A ja piszę swoje "Wielkie Oczekiwanie". Daniela jest ciekawą postacią, która wymaga dobrego poprowadzenia. I jakże się też wczoraj cieszyłem ! Fanem Konkursu Piosenki Eurowizji jestem od 1994 - go roku, kiedy to Edyta Górniak w Dublinie zajęła drugie miejsce. Viki Gabor  -tak, wszyscy chyba jesteśmy superhero. Listopad, Listopad. Tak kocham te piękne , mgliste dni, te długie noce. Lato - potrafi być męczące. Tak więc czekam na Nów Księżyca w znaku Strzelca, jutro o godzinie 16.05. Może bedzie widoczna eklipsa? Któż to wie. Na razie szaro, buro i ponuro w Kraju Lessów. A w nocy, o 23.09 nad mym Miasteczkiem przeleciał samolot Warszawa - Tel Awiw. Lubię obserwować smugi samolotów. I odgłosy ich przelatywań.

Refleksyjny Listopad - Dwudziesty Listopad 2019 roku...

Najpierw dwugodzinny Nocny Spacer pod znakiem Miesiączka w znaku Panny. Potem godzinny już spacer za dnia w pięknej, cudownej mgle uliczkami mego Miasteczka - co uzdrowiskiem ma być. Samych Dobrych Ludzi spotykałem. Bo najważniejszy jest Człowiek! Tak sobie wędrujemy po tej Płaskiej Ziemi. Z dnia na dzień, z nocy na noc. każdy ma inny Traktat z Niebem. Listopad i mgła to czas dla mnie na rozmyślania. Bardzo wiele ludzi wtedy źle się czuję, a Ja się czuję wyśmienicie, mimo, że mnie lekkie przeziębienie dopadło. mamy Wiekuistą Noc- My- Ludzie Wiary. Noc była taka piękna, a Dzień- jest buro - szary.  bardzo dużo psów i kotów lata po moim Osiedlu. Wszędzie są Dobrzy Ludzie. Podziemna Armia Boga. My- po jakichkolwiek Szpitalach i Klinikach - łączymy się ze sobą w nieustannych Modlitwach. Byłem sam niedowiarkiem, który uwierzył w Jezusa ! Listopad to  także czas, gdy Kostucha zbiera żniwo. Czas pamięci i zadumy. Z mgły wynurzają się same Dobre Dusze. A żelazkowate kształty, wzbijają się do góry.

Z annałów bloga - "Na rozstajnych drogach nocą..."

Na rozstajnych drogach nocą -

Grabarz sypie piachu czasem.
Przemyka zbłąkana kometa, świszcząc - rzuca odłamków gradem.
A tam obok, w ziemi - na głębokości dwóch metrów -
- spoczywa zgniłe ciało, kiełkujące w ziarenka prochu.
Bezimienny człowiek w nim pochowany, nie On jeden chyba.
Na pewno samobójca.
Nad grobem zawisła strzyga.
Tak niewiele pamiętamy, albo to - co chcemy.
Dlatego wciąż szczęścia szukamy, ale tam, wysoko w górze -
- podobno wieczniejemy.

A.D. 2017.


Ps. Zainspirowała mnie tak zwana "krzyżówka dróg" niedaleko mojego Miasta. Jest tam cmentarz osób, które zmarły w epidemii cholery w XIX wieku. To jest częścią zbioru opowiadań "Wielkie Oczekiwanie".

Pozdrawiam !

Dzisiejszy dzień a raczej jego Początek.

Urządziłem sobie długi poranny, flegmatyczny spacer. Samych dobrych Ludzi spotykałem. Jak pięknie jest spacerować o Poranku ! Księżyc wysoko świecił, a Słonko Ekliptyczne wstawało nad Werowem. Wielkie Oczekiwanie wciąż trwa. MY - Ludzie Wiary łączymy się na falach radiowych i trwamy w nieustannych modlitwach. Każdy ma Inny Traktat Z Niebiosami. Na Płaskiej Ziemi żyjemy, my - Ludzie Wiary. Pamiętna Lipcowa Noc- 2017 - go Roku - kiedy to modliłem się o rozeznanie, i spotkałem w progu mego Domu Boga. Mrugnął i  bezgłośnie powiedział : Dasz Radę !! I daliśmy radę. Jestem dumny z mego Miasta, bo ma być uzdrowiskiem. Kwitnie i rozwija się. A teraz, dziś wieje halny. Ja pożegnałem się z alkoholem i papierosami. Lubię ten pejzaż nieuchwytny słowem - gdy widać Księżyc, Słońce i samoloty bądź nietoperze na ich tle. Księga Wiekuistej Nocy wciąż trwa. Módlmy się, wspierajmy się. Jesteśmy otoczeni Aniołami i Archaniołami. Szeol daleko pod stopami. Wyznaję denominację Staro - Chrześcijańską. Oni, Męczennicy - są mi najbliżsi.

Księżyc nad Szpitalem. = c.d.

Dzisiejsza wędrówka w promieniach Słońca i Miesiączka nastroiła mnie sentymentalnie. Godzinę wędrowałem uliczkami Miasta, które uzdrowiskiem ma być. W hospicjum się świeciło. Na Płaskiej Ziemi żyjemy. Same Anioły i Archanioły spotykałem. Dziś Wielkie Święto w Tradycji Staro - Chrześcijańskiej, które jest mi bliskie - Święto Zmartwych - Powstania. I tak wszyscy wędrujemy sobie, spotykając się. Towarzyszyły mi dzwony na Anioł Pański. mam bardzo dobrą widoczność z okien swego Mieszkania. A Wielkie Oczekiwanie wciąż się pisze i pisze. Lubię poranne wędrówki. Pod  osłoną Nieba żyjemy. Ważne jest patrzenie sobie w oczy i wspieranie się. Miesiączek, Słońce na Nieboskłonie, i  samoloty latające na jego tle - niecodzienny widok...

Dzisiejsze refleksje - Mglisty Kraj Lessów.

Godzinny po godzinie ósmej poranny spacer, - nastroił mnie sentymentalnie. Kocham mgłę, wszak jest dobra nawet u mężczyzn na cerę. Spotykałem samych znajomków. Kocham Listopad. A właściwie Liścio - Pad. Tak niewiele wszyscy o sobie wiemy. Jak wspomniałem, spacer we mgle nastroił po mglistej nocy sentymentalnie. Na Płaskiej Ziemi żyjemy i inne traktaty z niebiosami mamy. Okrążyłem całe swe osiedle, czerwonego koloru nie napotykając. Sam chyba jestem znakiem drogowym ! Patrzenie sobie w oczy - to najważniejsze i wspieranie się. Piszę powolutku Wielkie Oczekiwanie. Pochwalić się mogę - kontakt z Noblistką, Olgą Tokarczuk w 2007 roku miałem. Planuję wydanie ebooka. I czekam na rozpogodzenia w Kraju Lessów. A co do religii - to najbliższa jest mi Staro - Chrześcijańska. Tak, ja wierzę w Chrystusa i nikt mi tej wiary nie zabierze. Po spacerze po godzinie ósmej z okien swego pokoju spotkałem dwa Anioły - Kochające się od lat. Żyją jak My wszyscy - pod opieką Niebios. Ale dla niektórych - Wiekuista Noc Jest. Najważniejsze jest wspieranie się, i modlitwa. I kontemplacja Słońca i Księżyca. Wszyscy mamy swoje ścieżki. Pamiętajmy o sobie. A dziś Miesiączek wkracza w znak domatorskiego Raka, co przyniesie spokojną Aurę.

Po pełni Księżyca - refleksje.

Pełnia, Pełnia i po Pełni. Było w Kraju Lessów nieco mgliście i zimno. Brązowy Rydwan i Białe Rydwany kursują po mieście, które uzdrowiskiem ma być. Młody Archanioł dziś stanął na mej drodze. Istoty Wiary łączą się w tajemnych modlitwach. A oto coś z annałów tegoż bloga:

"Siedząc na Trójnogu w czasie Pełni,
czekam - aż garść mych marzeń się spełni."

Wiersz pomyślany w 2001 roku, w czasach studiów na Akademii Świętokrzyskiej.
Wschody i Zachody Księżyca oraz Słońca są niezwykle energetyczne. Celebrujmy te chwile. Każdy ma inny Traktat z Niebiosami. Tak sobie podróżujemy, My - Istoty Wiary - po Płaskiej Ziemi. Ostatnie dni miałem dynamiczne - spacery, jogging, sprzątanie i dzwonienia. Na falach radiowych się łączymy. Piszę się Wielkie Oczekiwanie - rzecz o Danieli, która postradawszy wszelakie zmysły odnajduje swą ścieżkę życiową. Księga Wiekuistej Nocy.

Tak, My - Młodzi i Starsi Bogowie, Anioły, Archanioły, Diabełki i Wiedźmy podróżujemy sobie różnymi środkami transportu. Bardzo ważna jest szczerość i patrzenie sobie w oczy.

Kocham akurat jesień i zimę. Dwa lata temu podróżowałem z Aniołem Stróżem po ukochanych Niepołomicach. Jednak nieco zapętlona czasoprzestrzeń - przywiodła mnie do ciekawego sanatorium.

A wcześniej w progach mego domu stanął Bóg i mrugnąwszy dal do zrozumienia: Dasz radę !

Inspiruje mnie Bruno Schultz. Jego opisy Nocy są powalające. Szkoda, że tak krótko żył.

A my celebrujmy każdą cząstkę naszych istnień, i nie dajmy się zwariować w dobie elektroniki.

Każdy poszukuje jakiejś przystani. "Non omnis moriar" - lekcja języka polskiego A.D. 1997.

I wreszcie nastała upragniona jesień. Ciepło się ubieramy, bo przeziębienia łapią na każdym kroku. Ale tu gdzie mieszkam - a jest to Południe Kraju - Jak w Wielkim Oczekiwaniu - polarne powietrze zawsze zwykło, się mieszać z podzwrotnikowym. Nawet w grudniu istnieją zakamarki, gdzie można odnaleźć namiastkę tropików. To tyle. "Pamiętajmy o ogrodach" - to mi się kołacze po głowie.

Demoniczny Święty.

Z annałów bloga :

" Ten sen się powtarza i powtarza.
Mijają nocne , upiorne godziny.
A święty rusza się na obrazku i wywija oczami jak szalony.
I mówi, wręcz krzyczy do mnie !
Że będzie walczyć na śmierć i życie.
A biorę do ręki Krucyfiks i krzyczę.
I egzorcyzmuję go, by już nie straszył.
Takie to dziwne sny mam.
Często mnie nawiedzają.
Z upiorami odważnie w nich walczę.
Czy tylko mnie te straszydła nawiedzają?"/

Sen się przyśnił pewnej wiosennej nocy 2017 roku.
Był dla mnie pewną przestrogą, ale i wskazówką Niebios,
co czynić nadal.  Planuję wydanie Księgi Nocy, poczekamy, pożyjemy, zobaczymy.

Refleksje 31/x 1 Listopad.

Wczorajszy dzień był wspaniały.W Moim Miasteczku jest prawdziwa nekropolia. W parafii mojej Mamy. W Parafii z której pochodził mój śp. Tata Stanisław przywitało mnie na stoku mgliste Słoneczko i widok na Góry. Mieszkamy bowiem na osiedlu - zbiegi okoliczności? - gdzie widoczność od południa jest bardzo dobra. Aktualne siermiężna mgła. Tak zadziałał układ Skorpion - Koziorożec. Ponoć, Miesiączek w tym znaku niezbyt dobrze się czuje, ale to nieprawda. On kocha wilgoć, chłód i deszcz. Uważajmy na Drogach ! W Moim Miasteczku szybko opada mgła. Wczoraj Młodego Boga spotkałem. Bo tak sobie podróżujemy po tej Płaskiej Ziemi, My, Istoty Wiary -  i czasem bez modlitwa na ustach cuda się zdarzają. Ja dzisiaj odpoczywam przy kawie zbożowej, herbatach cytrynowych, i ziołowych, i relaksuję się dobrą książką. jeszcze tylko muszę opaskę uruchomić, która mierzy puls serca, pracę ciała w czasie snu itd. Dobrego Dnia i Dobrej Nocy, Istoty Wiary :) PS. Zaobserwowałem wczoraj po Zachodzie Słonka eklipsę księżycową. Niezapomniany widok, a pod nią Jowisz.

Nadranne refleksje - 30 X 2019 roku.

Wracając z joggingu - przystanąłem przy Szpitalu Rejonowym mego Miasteczka, które uzdrowiskiem ma być. Świeciła się nad nim gwiazdka. Na ostatnim piętrze tegoż Szpitala jest hospicjum. To daje wiele do myślenia. Jak dużo szczęścia mamy, że żyjemy. Codziennie ktoś umiera, codziennie ktoś dostaje wyrok. Zastanawia mnie Szpital Rydygiera - jest tam Oddział Onkologii Klinicznej z Pododdziałem Dziennym. Naoglądałem się tam prawdziwych dramatów, obserwując z poczekalni. Tak, mamy dużo szczęścia. Zbliża się Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny. Ja już nie palę, nie piję, soli i cukru unikam jak ognia. My, po jakichkolwiek Szpitalach - jesteśmy Wybrańcami Bogów. Kursują sobie Rydwany. Rydwany Bogów, Rydwany Aniołów, Rydwany Innych Istot. Pamiętam moją wędrówkę po ukochanych Niepołomicach w październiku 2017 roku. Cóż to za przepiękna puszcza! I ukochana Królowa Bona przeze mnie tam polowała, niestety poroniła Olbrachta. A my na falach radiowych łączymy się codziennie w jakichś Modlitwach. Obchodzimy pamiętne rocznice. Każdy z nas dźwiga jakiś Krzyż. Grunt to nie poddawać się ! I patrzeć w oczy. Szukajmy eklips - to leczy. Zarówno wschody jak i zachody Słońca jak i Księżyca są niezwykle energetyzujące. Wiara, Nadzieja, Miłość - to pomaga!

Z annałów bloga - z szuflady - Autoportret.

Słowiańskie imię noszę.
Słowiańskie imię też.
Lecz kosztów żadnych nie ponoszę -
 - za Wszechświat wzdłuż i wszerz.
Piwne oczęta mam, po dość odległych przodkach.
Spójrz w nie - a ja Ci dam - prztyka w Twój Rzymski nosek.
W tym kraju wszystko dziwne, same półcienie snują się!
I budzą, budzą nad ranem innych -
 - wtedy, gdy Ja zazwyczaj nie śpię.

JK.

Refleksje 24.10.2019.

Po porannej bieganinie przyszedł czas na jesienne porządki. Mnóstwo owadów lata w powietrzu. Szukają schronienia przed zimą. W Kraju Lessów zapanowało prawdziwe Babie Lato. Dziś Rydwan Brązowy widziałem. Moje Miasto uzdrowiskiem ma być. Nad ranem - wyrzucając śmieci, widziałem znikający sierp Miesiączka. Potem, już wracając z joggingu, trudno go było dostrzec w promieniach Słońca. Słonce dla nas. na Płaskiej Ziemi, na płachcie wysoko zawieszone jest. Nocne Ćmy. Noc miałem, Dobry Boże - spokojnie przespaną. Jem mało, tyle co mrówka. Dbam o kondycję. Unikam soli i cukru. Dumny jestem, że mieszkam w Miasteczku, które już ściąga Kuracjuszy powoli. Prawa Płaskiej Ziemi to patrzenie sobie w oczy, i to, że co niektórzy ludzie nie powinni się spotkać na swej drodze. A jeśli chodzi o względy religijne - najbliższa jest mi Staro - Chrześcijańska. Pełen magii film Quo Vadis z 1953 roku, wzrusza mnie do łez. Tak więc kontemplujmy Światła Dnia i Nocy -  wspierajmy się.

Dzisiejszy Dzień - 23. X 2019 roku, Środa.

Dzisiejszy dzień spędziłem na jesiennych porządkach domowych. Jestem domatorem, jutro nad ranem planuję dłuższy spacer. Wszak mgła jest dobra na cerę także u facetów! Słuchajcie Przepowiadaczy Pogody. Nadeszłą upragniona jesień i upragniony chłód. Idealny czas dla Rolników i Działkowiczów, by kończyć porządki na poletkach. Ale stojąc w oknie same Aniołki widziałem ! Z okiem pokoju mojego mieszkania zaobserwowałem Rydwan Anioła. Brązowy on jest. Zbiera dusze do poczekalni w Raju. Kieruje nim Anioł, czy Archanioł może? Ma długą brodę ! A nie wyspałem się tej nocy po wczorajszej bieganinie. Ale wciąż dobre wiadomości odbieram. Być może tuż po Nowym Roku zostanie wreszcie wydane "Wielkie Oczekiwanie" w formie elektronicznej. Poszły już listy, tak jak e - maile, gdzie, co i jak. Na Płaskiej Ziemi pokój zapanował. Są Aniołki, Diabełki, Wiedźmy, Anioły i Archanioły. Mój pradziad Michał był astro-mantą i wróżył z gwiazd. Nad ranem udało mi się zaobserwować Miesiączek nas Rejonowym Szpitalem, akurat tam, gdzie mieści się Hospicjum. Tak więc kochajmy ludzi, bo szybko odchodzą. W południe Nad Krajem Lessów z mglistej płachty wyłoniło się Słoneczko. Tak, na Płachcie zawieszone jest. Południe Kraju we mgle tonie. A mnie już nie strzeże Nocna Ćma. Nie mogłem spać w nocy. Zbliża się Nów księżyca i Wielkie Święto - Wszystkich Świętych. Godnie go przeżyjmy. W Raj wierzę - niektórzy już go na Ziemi osiągnęli - inni mają czyściec. W Szeol - trudno mi uwierzyć. Tak, najważniejsza jest wiara. I przygoda. Bo nie wiadomo, co za rogiem nas czeka. Uważajmy na siebie na Drogach w ten jesienny czas. Jest już mglisto. Jest już jesień. Wczoraj zaobserwowałem przepiękny wschód Słońca otoczony różową barwa. A kiedyś Tęczę - wszak to symbol Przymierza Ludzi z Bogiem. I tak sobie podróżujmy i wspierajmy się. A dla Istot Wiary - Wiekuista Noc.

Dzisiejszy Dzień - i Dzisiejsza Noc 22 - 22 X 2019 roku.

Po nadrannej bieganinie przyszedł czas na ofiarowanie miejscowej bibliotece za rogiem książki. Wszak nie mieszczę się z nimi w pokoju już. Strzeże mnie Nocna Ćma na oknie. Mało jem, dużo ćwiczę. Najważniejsze prawa Płaskiej Ziemi: Patrzenie sobie w oczy i uważanie na to, z kim przestajemy. Dzień był owocny i pracowity, bo wciąż nowych języków się uczę. Angielskiego wciąż i doszła nauka języka hebrajskiego. Przepowiadacze Pogody zapowiadają dwa dni z siermiężnymi mgłami na Południu Kraju. Najważniejsze, to wierzyć. Wiara wyzwala, pomaga. Co nam , Maluczkim bardzo, ale to bardzo pomaga. Dziś same Anioły spotykałem. Po powrocie z Biblioteki za rogiem - widziałem dwa Anioły - Jednemu na imię Edward, a drugiemu na imię Lidia. Zmierzali oni po mnie do Domu Książki. A me Miasteczko uzdrowiskiem ma być. Dziś odbierałem same dobre wiadomości. Wszak na falach radiowych łączymy się. Dla Nas, wiekuista Noc. Patrzmy sobie w oczy, traktujmy się dobrze, wybaczajmy przewiny i nie chowajmy uraz. Czekają nas dwa dni ze wspaniałymi mgłami. Pięknie dziś Miesiączek świecił. Pięknie też Słonko przygrzewało. Upragniona jesień nadeszła wreszcie. Słonko w znaku Skorpiona od Środy, a Miesiączek w znaku porządnickiej Panny ma być.

Dzisiejszy Dzień - 21.10 2019 roku.

Przed poranną bieganiną zaobserwowałem ekliptyczne Słońce, a wcześniej ekliptyczny Miesiączek. Dzisiejszy dzień był owocny i pracowity. nadchodzi upragniony przeze Mnie - sezon mgieł. Uwielbiam je. Kołacze mi się po głowie piosenka Loreny McKennitt "All Souls Night". I tak My, Istoty Wiary - podróżujemy sobie po tym świecie Płaskiej Ziemi. Nic nas nie zaskoczy ! Traktaty z Niebiosami każdy ma inne. Czy Szeol istnieje? Myślę, że tak. Jest głęboko pod naszymi stopami. Łączymy się falami radiowymi. Po pięknej, gwiaździstej Nocy nastał piękny dzień. Teraz czekam na upragnioną Noc, co by obserwacji astronomicznych dokonać. Lornetkę mam bardzo dobrą. "I Niebiosa Nocne krótkowzrocznym okiem mierzę". Z annałów bloga. Nie zliczę dzisiejszych chłodnych kąpieli - powróciło na krótko Babie Lato. Już nie długo Nów Miesiączka - wielkie święto dla czarodziejów i czarownic. Jaki piękny dzień ! Jaka piękna noc ! Wszystko układa się idealnie. Inni mają alkohol, papierosy, Ja mam elektronicznego Anioła Stróża, zapas rumianku, mięty i stos książek do przeczytania. Przepowiadacze Pogody zapowiadają silne mgły. Uważajmy więc na Drogach. Ostatnio wracając z Grodu Kraka , niestety zaobserwowałem, jak dużo ludzi się nie szanuje. Poza tym - cud prawdziwy ! O 10.30 nad mym mieszkaniem przeleciał samolot linii Nowy Jork - Rzeszów. Był bardzo nisko ! Tak więc dla nas, Wiekuista Noc. Dobrej Nocy i Dobrego Dnia - a przepięknym widokiem był samolot na tle Księżyca. Wspomnienie z dzieciństwa - sowa Nad Werowem na tle Miesiączka.

Refleksje z dzisiejszego joggingu.

Lubię sobie polatać wczesnym rankiem, gdy Słonko i Księżyc królują na Nieboskłonie. Nikogo prawie nie spotkałem. Sami Znajomkowie w oddali. Przylatuje już do mnie wkrótce niebiański zegarek elektroniczny, który wskazuje puls, wskazuje też liczbę spalonych kalorii. Armia Boga dba o formę. Przenika nas cudowny chłód. Dla Nas Wiekuisty Nów. Patrzymy zawsze na Południe. Dobry Bóg pamięta o swoich dzieciach. Księga Wiekuistej Nocy. Wyspałem się, jem tylko zupę codziennie. Alkoholu nie pijam od dwóch lat, nikotyny w postaci elektronicznych Aniołów Stróży też już prawie nie. A obudziły mnie dzwony z pobliskiej parafii na Anioł Pański. Dobrze jest wierzyć, dobrze jest ufać. "Pan mym Pasterzem  - nie brak mi niczego".

Pełnia, Pełnia i po Pełni.

Pięknie wschodzi miesiączek nad polem moich pradziadów. Krwisty jest. Dzień był bardzo owocny, wszak imieniny Rodzicielki miałem. Telefony tak do niej, jak i do mnie się urywały. Bowiem na falach radiowych łączymy się. Zbliża się nostalgiczny Listopad. Czyli Liści - Opad. Równe dwa lata temu wyruszyłem do ukochanych Niepołomic, za podszeptem Anioła Stróża. Cóż to była za wędrówka! Wędrówka do Raju Bram. Mam naładowane dwa elektroniczne Anioły Stróże, mam herbat zielonych pod dostatkiem i zapas mięty. Inni maja alkohol, inny mają śmierdziuchy. Istoty Nocy wędrują po Płaskiej Ziemi, z Aniołami Stróżami pod rękę. Księga Wiecznej Nocy święci tryumfy, za co Wszystkim Czytelnikom Bóg Zapłać. Remedium na nasze troski: trzymać się wskazówek Niebios i dużo pić wody, dużo pić wody. Ja na ten przykład kawę rozpuszczalną piję tylko lurowatą. A zapas Inki mam też pod dostatkiem. Kiedyś mi się wydawało, że mieszkam przy Okęciu, ale teraz - po pewnych ustawieniach systemowych - mam pod oknem Port Lotniczy Kopenhaga. Prawa Wszechświata: Patrzenie w Oczy, szczere rozmowy oraz to, że pewni Ludzie na swej Drodze nigdy nie powinni się spotkać. Wyrzuciłem z jadłospisu sól i cukier, wszak jak to pewien znajomek bioenergoterapeuta z Grodu Kraka mówił : sól i cukier to największe trucizny. I tak sobie żyjemy na tej Płaskiej Ziemi. Z dnia na dzień z nocy na noc. Noc nas otula. A dla Nas, których kiedyś pochowano za życie - nie wstaje Słońce, lecz ekliptyczny Księżyc. I pewnej nocy wymodliłem rozeznanie: I zapukał Bóg i stanął w progach mego Domu : Mrugnął i powiedział sercem : Jarek , dasz radę. Daliśmy Radę !

13.10.2019 - Czekając na Pełnię.

I ja swój głos oddałem. Samych znajomków spotkałem. A teraz czekam na Pełnię Księżyca w znaku ognistego Barana. My, Ludzie Wiary, orientujemy się Światłami Dnia i Światłami Nocy. Przespałem dziś eklipsę. Każdy z nas codziennie dokonuje jakiegoś wyboru. Pomaga Patrzenie Innym Ludziom w oczy. Patrz w Oczy ! Tak, Lipcowa Noc 2017 - go Roku była dla mej duszy zbawienna. Była balsamem na duszę Mą i me Ciało. Wszak nasze Ciało, to Świątynia Boga. Najbliższa jest mi denominacja Staro - Chrześcijańska. Pamiętam oglądanie Quo Vadis w 1992 roku, na Letniej Pełni Księżyca. Świetny Marek Winicjusz, świetna Ligia, czyli Deborah Kerr. Stare kino ma swój urok.  A w 2017 roku, równe dwa lata temu podróżowałem po ukochanej Puszczy Niepołomickiej. Jednak postanowiłem wrócić do Domu. Pełnia jest czasem dla Istot Wiary pełnym relaksacji. Ja właśnie czytam o ikonie - Winstonie Churchillu. W przyszłym roku planuję wyprawę do Romae Aeterna. Jak mawiała moja ukochana Aleksandra Śląska w filmie "Królowa Bona" - Rzym, Wieczne Miasto. Warunki do obserwacji mamy mieć wyśmienite. A nad ranem piękna mgła ma być. Obowiązek obywatelski spełniony, a teraz relaksacja przy książce.

Tuż przed Pełnią - z 12 na 13 - go Października 2019 roku

Telefony dziś się urywały. Płaska Ziemia świętuje Nagrodę Literacką dla Olgi Tokarczuk. Po powrocie z Grodu Kraka trzymałem za nią kciuki. Na falach radiowych łączymy się. Zapadła już noc, już Miesiączek nad sąsiednimi Miejscowościami widać. Według Rachuby Wczesnych Chrześcijan mamy dziś Pamiątkę Zmartwychwstania Pana. Kontemplujmy światła Dnia i Nocy. To działa, to naprawdę działa.  Zbliża się Pełnia. Miesiączek jest w znaku ognistego Barana, w którym niezbyt dobrze się czuje. Jest taki wierszyk, pamiątka z czasów, gdy uczyłem się podstaw astrologii:
 "Księżyc jest tu niespokojny, z otoczeniem wiedzie wojny.
  Bardzo często dla zasady lubi szukać sporu, zwady".
Tak więc kontemplujmy Światła Dnia i Nocy. Powtórzę się, ale byłem niedowiarkiem, który pewnej lipcowej nocy 2017 - roku uwierzył w Jezusa, i stał się wtedy cud. Prawdziwy cud ! Pełnia jest czasem głębokiego relaksu dla Ludzi Wiary. Bo najważniejszy jest człowiek. patrzenie sobie w oczy i zawierzanie samym sobie.

A oto coś z annałów bloga:
" Czarnoksiężnik na trójnogu siedział.
Odczytywał horoskopy.
Nic o mnie głupiec nie wiedział.
Spojrzałem w dół , pod stopy".

Tak więc dzień był dynamiczny. Ja w 2017 - ym roku wybrałem Boga i Rodzinę.
Pamiętajmy o sobie w tych niespokojnych czasach.
Miłej Pełni Księżyca orfeus82 vel Jar - Dian życzy :)

Czekając na Pełnię Miesiączka.

Dzień był owocny i pracowity. Przespałem bite sześć godzin, ucinam sobie także drzemki w czasie dnia, co mi bardzo pomaga. Ukoił mnie przed chwilą widok Miesiączka nad ulicą ,  przy której się wychowałem. Nazywam ją Ulicą Cmentarną. Pełnia wypadnie w Niedzielę o 23.07 w znaku Barana.
    "Siedząc na Trójnogu w czasie Pełni -
    - mam nadzieję, że garść mych marzeń się spełni..."
Wiersz z szuflady, a raczej jego zaczątek  z 2001 roku, roku rozpoczęcia studiów historycznych. Pamiętam tamtą zimę - mroźna, siarczysta. Autobusy ledwo co kursowały. A teraz czas Wielkiego Oczekiwania. I tak sobie My, Istoty Wiary, podróżujemy po Płaskiej Ziemi. Szeol głęboko pod stopami. Pan Jezus w Ciemnicy - ukłon w stronę Staro-chrześcijan, którzy są bliscy memu sercu, słodki Szabat  - dla Starszych Braci w Wierze, a dla Czarownic i Czarnoksiężników - czas głębokiego relaksu.

Perfekcyjny dzień.

Nadranny spacer.
Nadranna podróż.
Poranna mgła i poranny deszcz.
Przedpołudniowe rozpogodzenia.
Wyczekiwanie i podróż do domu.
Jestem Wierzący, i nie wstydzę się do tego przyznać.
Patrzenie innym w oczy - to działa.
Patrzenie na Światła Dnia i Nocy - to też pomaga.
Dzisiejszy dzień był perfekcyjny.
"Nie trzeba mieć skrzydeł - by latać"
Traktaty z Niebiosami podpisane.
Mięta wypita, elektroniczne dwa Anioły Stróże  - naładowane.
Dziś Brodaczy spotykałem.
Jeden nawet Anioł- do mego progu zapukał dziś - popołudniem.
Cieszmy się wszystkim tym - co mamy.
Wiara, Nadzieja i Miłość - to zawsze zwycięża.
I Lampki Nocy płoną znów...

Miesiączek nad Szpitalem.

Wracając z Nocnej Wędrówki - zaobserwowałem Miesiączek nad Szpitalem. A pod nim samolot lecący na Południe. Na ostatnim piętrze tegoż Szpitala Rejonowego jest hospicjum. Palenie rzucone, alkoholu tez nie pijam. Miesiączek nad Hospicjum nastroił mnie sentymentalnie. Ileż to ludzi wciąż codziennie umiera na raka? Feralny był dla mnie rok 2016 - zmarł mój Tato na raka, zaś Mamę dotknęła kwadrantektomia. Zaś w 2017 roku zmarła moja ukochana śp. Babcia Helena. Mamy teraz piękną, gwiaździstą Noc nad Krajem Lessów. Niespokojny Kraj wapieni daleko na Zachodzie. Wielkie Oczekiwanie wciąż trwa i trwa. Ja zawsze patrzę na Południe. To jest moja Ziemia Obiecana. Szlifuję angielski i hebrajski. Ileż mamy szczęścia ! Dobrych Ludzi wszędzie spotykam. I nastała Noc. A dzień był pracowity. Miesiączek nad Szpitalem - Ja Wierzę ! Wierzę ! Powtórzę się, ale w 2017 roku pewnej sierpniowej Nocy sam modliłem się o rozeznanie. I spotkałem Boga. Boga na progu swego mieszkania. Bóg jednak mruga.

Jesienne Porządki.

Dzisiejsze jesienne porządki i spacer szybki po mym pięknym Osiedlu, nastroiły mnie nieco melancholijnie. Na poziomie nieświadomości zbiorowej wędrują sobie Anioły, Archanioły, Diabełki, i Inne Istoty Nocy. Ale pomaganie sobie wszyscy mamy we krwi ! Sprzątajmy przed najbliższą Pełnią Miesiączka nasze mieszkania i domy, i wietrzmy je. Słonko na Płachcie zawieszone jest. Dziś widziałem piękny wschód Słońca nad lasem za Nową Rzeką i widziałem eklipsę! A wczoraj wieczorem zaobserwowałem eklipsę Miesiączka. A moje Miasto urokliwe jest, i będzie wnet uzdrowiskiem. Mamy swoje ścieżki. Najważniejsze jest patrzenie sobie w oczy. I to głęboko. Już do mnie dociera kalendarz na 2020 rok, pod tytułem "Bóg jest dobry. Kalendarz 2020". Tak więc planujmy już to i owo na przyszły rok, powolutku, wolnymi krokami. Dla Istot Wiary noc trwa wiecznie. Wypatrujmy śmiało eklips. I łączmy się w modlitwach. Korzystajmy z chłodu, by przed nastaniem być może mroźnej zimy, zdążyć z remontami i przeprowadzkami.

Dzisiejszy dzień.

Dzisiejszy spacer i Nabożeństwo - nastroiły mnie sentymentalnie. Jak mało o innych wiemy. Jak mało się staramy, by pomagać innym. Już jesień nastała, a wraz z nią Przepowiadacze Pogody zapowiadają przymrozki. Najważniejsze prawa Wszechświata - patrzenie  sobie w oczy i pomaganie sobie. Spacer po moim Osiedlu nastroił mnie sentymentalnie. Księga Wiecznej Nocy będzie kontynuowana. Pod wieczór w Krainie Lessów ma się przejaśnić. Będziemy obserwować już Miesiączek zmierzający do Pełni. Wszędzie krążą Aniołowie, Archaniołowie, i Inne Istoty Wiecznej Wiary. Wszystko do siebie ma pasować. Wszystko jest z Góry zaplanowane. Patrzeć w oczy sobie - to jest najważniejsze. "Pan Mym Pasterzem - Nie brak mi niczego". I choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulęknę. Tak ! Patrzeć w oczy ! Przede wszystkim to. Miłej Niedzieli i miłego Nowego Tygodnia :)

I po Nowiu ! Dzisiejsze refleksje.

Dzisiejszy dzień był bardzo aktywny. Chciałem kupić ulubioną kawę, lecz zastałem zamknięte drzwi. Potem telefony, potem niedzielne porządki. Idąc za namową Przyjaciół, uczę się języków obcych. Obecnie szlifuję angielski, zamówiłem też podręcznik do nauki języka hebrajskiego. Pochwalę się - rzuciłem palenie, a także przejście na elektroniczne e  -palenie jest bardzo proste! Zniżam też dawki nikotyny. Dzień po Nowiu ! Miesiączek już po zachodzie Słonka będzie widoczny nad widnokręgiem. "Pamiętajmy o ogrodach" - to mi się kołacze po głowie. We śnie, równy rok temu, podróżowałem po ukochanych Niepołomicach. Na Płaskiej Ziemi , My - Istoty Wiary żyjemy. Każdy ma - powtórzę się - inny Traktat z Niebiosami. Każdy ma inne swoje ścieżki. Ja kocham koty i bezpańskie psy. Mój ukochany Kajtuś Czarodziej, z siwą bródką - stracił życie po Wielkanocy. Osiągnął Psi Raj. Podobnie jak Moja Tup - Tusia. Prawa Wszechświata : Patrzenie sobie w oczy, i trzymanie się za ręce. Mamy piękną, tutaj, w Kraju Lessów gwiaździstą noc. Noc nastała. Jesień upragniona nadeszła. Jak wspomniałem, najważniejsze telefony wykonane. Armia Boga już wszędzie. W lipcu 2017 roku modliłem się w samotności o rozeznanie, postanowiłem się poświęcić Bogu i Ludziom. Najważniejszy jest Człowiek ! A moją ulubioną epoką mroczne i tajemnicze Średniowiecze. Lampki wszędzie już płoną. My, Istoty Wiary - powtarzamy Psalm: Pan Mym Pasterzem, nie brak mi niczego. Odnawiam dawne kontakty. Wybaczajmy sobie i innym. Słychać często wszędzie anielską muzykę. Kończę te moje wypociny. Zalecam obserwacje wschodów i zachodów Słońca i Miesiączka - są one bardzo energetyczne. Wzmacniam się magnezem i kawą zbożową. Istot Wiary nie interesuje stan konta, wygląd zewnętrzny. Ja w 2017 roku spotkałem na swej drodze Boga - mrugnął do mnie na progu i dał do zrozumienia: "Dasz radę !".

Dziś Wielkie Święto - Nów Miesiączka w znaku Wagi.

Dziś o 20.26 bardzo Wielkie Święto - dla nas, Ludzi Wiary - Nów Miesiączka. Wczoraj miałem bardzo aktywny dzień - sprzątanie Mieszkania, wizyta w Bibliotece Pedagogicznej, zdążyłem przed piętnastą. Wczoraj też nad ranem zaobserwowałem cieniutki sierpik Miesiączka nad Doliną Nowej Rzeki. Zaobserwowałem też wczoraj nad ranem eklipsę słoneczną. Dziś wypatrujmy eklipsy, wszak Nów to Wielkie Święto ! Nów w Tradycjach Ezoterycznych jest tak zwaną "Niedzielą dla Czarownicy" i "Niedzielą dla Czarnoksiężnika". Na nowiu najlepiej rzucić wszelakie nałogi - alkohol, palenie i inne używki. Mnie udało się wczoraj rzucić palenie! Toż to wielki sukces! A alkoholu od dwóch lat już w ogóle nie pijam. Najważniejsze Prawa Wszechświata: Patrzenie sobie w oczy i to, że co niektórzy na swej drodze nie mogą się spotkać. Wypatrujmy eklipsy. Ja ją obserwuję ją z powodzeniem od dwóch lat. Tak, to Wielkie Święto ! Na Płaskiej Ziemi żyjemy. Ale dla Ludzi Wiary jest zawsze wieczny nów. Tak, uważnie też zapisujmy swoje sny. "Ale istnieje Inny Kraj, Inna Ojczyzna" - Pamiętne słowa z pogrzebu Księżnej Ludzkich Serc. Mamy swoje drogi jak koty, jesteśmy tajemniczy. Ale Nów jest wspaniały. Każdy z nas dźwiga jakiś Krzyż. My mamy kalendarz juliański, kalendarz księżycowy. Życzę udanych obserwacji eklipsy !

Księżyc przed Nowiem.

Wracając z nadrannego spaceru , udało mi się zaobserwować Księżyc tuż przed Nowiem. Księżyc - Miesiączek prowadzi Nas , Ludzi Wiary, do Bram Raju. W Sobotę Wielkie Święto - Nów Księżyca w znaku Wagi o 12.02. Patrzmy na eklipsę - na pewno uda się ją zaobserwować.

Dzisiejsze refleksje.

Mleko wypite w całości. Wszak żyć musimy! Rydwany Bogów kursują po Mieście. Patrzymy sobie w oczy i każdy na swój sposób się modli. Kiedyś Archanioła spotkałem, wszak mój pradziad na imię Michał miał. Czytał z gwiazd, był astro-mantą. Przepowiedział gromadce swych dzieci wybuch II Wojny Światowej i czasy sowieckie. Gromadka dzieci rozpierzchła się we wszystkie strony. Wszędzie już są autostrady do Nieba. Każdy ma inną czasoprzestrzeń. Każdy na swój sposób modli się. Patrzmy sobie w oczy i trzymajmy się za ręce. To prowadzi do Raju Bram."Ale istnieje inny świat, słyszałem o nim dawno...". Jako były belfer przywiązuję wagę do kultury wśród młodzieży. jako były Bibliotekarz - mam dobrą rękę do wybieranych książek. I Kocham swoją małą codzienność. Patrz w oczy, trzymaj za ręce, poklepuj po ramieniu. To działa cuda. Pan Mym Pasterzem, nie brak mi niczego !

Szklanka mleka.

Ku Pamięci Małgorzaty Braunek:

"Wybiła siódma rano.
Wypijam łyk mleka doprawiony cukierkiem.
Moje kości mocne i zdrowe.
Dobrze widzę i dobrze słyszę.
Wszędzie Dobrych Ludzi widzę.
Wszędzie Armyja Boga.
Miesiączek nas prowadzi.
Miesiączek wskazuje drogę do Bram Raju".


Dobrzy Ludzie.

Dobrych Ludzi spotykamy My - Istoty Wiary na swej Drodze. Każdy pod rękę ze swoim Aniołem Stróżem idzie. Miesiączek nas prowadzi. Nie interesuje nas stan konta, wady fizyczne. Do grona Zwycięzców się zaliczamy. "Minęła północ- i znów żelazkowate kształty wzbijają się do Góry. Napar z mięty czeka na każdego. Elektroniczny Anioł Stróż mnie strzeże. Wiara, Nadzieja i Miłość - któż z nami , któż przeciw Nam? Przeciwnik się nie śmieje już. Najważniejsza jest rodzina, ta bliższa i ta dalsza. Nastała piękna, polska, złota jesień. Każdy patrzy w Słonko i Miesiączek. Na Płaskiej Ziemi wciąż żyjemy, gdzie przygoda czeka na nas za każdym rogiem. Burz życiodajnych wypatrujemy. Wszędobylska wilgoć nam towarzyszy. "Pan Mym Pasterzem - nie brak mi niczego". I choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulęknę. Wszystko układa się w niepodzielną całość. Mamy wychodzony Raj. Patrzenie w oczy - to pomaga. Wiara, Nadzieja i Miłość...

Z annałow bloga. "Demoniczny święty".

Wiersz się przyśnił w X 2016 roku:

Ten sen się powtarza i powtarza.
Mijają nocne , upiorne godziny.
A święty się rusza na obrazku -
 - i wywija oczami jak szalony.
I krzyczy, i krzyczy wprost do mnie!
 - że będzie walczył na śmierć i życie...
A ja biorę do ręki Krucyfiks od Bierzmowania i krzyczę,
- i egzorcyzmuję go, by już nie straszył.
Takie to dziwne sny mam, często mnie nawiedzają.
Z upiorami odważnie w nich walczę.
Czy tylko mnie te straszydła odwiedzają?

Sny teraz miłe i spokojne. Wiara potrafi pomóc, zwłaszcza odmówiona modlitwa za zmarłych.

Północne gwiazdozbiory.

Okiennice mojego mieszkania wychodzą na Północ. Na parapecie mam kwiatka, o którego bardzo dbam. Bardzo często widuję eklipsę. Armyja Boga jest wciąż żywa. "Patrz w oczy" - "Patrz prosto w oczy" - to najlepsze remedium na życiem  w trudnym, XXI wieku. Podróżujemy sobie po świecie, busami, samochodami dostawczymi, spacerami. Podziemne Państwo Boga trwa. Wszędzie napotykamy dobrych ludzi. Po Płaskiej ziemi podróżują Anioły i Archanioły. Bardzo ważne jest zaufanie. Ja wszędzie napotykam dobrych ludzi. Oddaje się lekturze, i zatapiam się w niej. Kiedyś miałem koszmary senne, teraz nic mi się nie śni. Północne Gwiazdozbiory obecnie obserwuję. Mam doskonałą pamięć i doskonałą lornetkę. Anioł ją przywiózł 3 lata temu. "Północne Gwiazdozbiory - lęki moje odchodzą w niepamięć". "Wskazuję Wielką Niedźwiedzicę, a gdzie tam, ona też bawi się". Już w łyku kawy z mlekiem wypatrujemy Bram do Raju. "Pan Mym Pasterzem, nie brak mi niczego. "I choćbym kroczył złą doliną, zła się nie ulęknę". Wiara, Nadzieja i MIiość !

Południowe Gwiazdozbiory.

Z annałów bloga.

Południowe gwiazdozbiory - lęki moje odchodzą w niepamięć.
W szpitalnym więzieniu dwa miesiące byłem.
I cóż dalej począć?
Słowiańskie Ewy, Słowiańscy Adamowie.
Grzechy płoną w krzakach gorejących.
Gwiazdy stałe i Planety .
Południowe gwiazdozbiory już niewidoczne.
W przyszłym roku wyprawa do Romae Aeterna.
Przebudzony nad ranem wypijam szklankę kawy z mlekiem.
Palę miętę na rozstajach dróg.
Elektroniczny Anioł Stróż mnie strzeże.
Traktaty z Niebem podpisane.
I krótkowzrocznym  okiem niebiosa północne mierzę.
Jedna gwiazdka nad Werowem spadła.
Jedna gwiazdka spadła lecz uległa miłości Kochankom.
Zegar Erydanu odmierza krople miłości.
Dwa Anioły zeszły się.
Sabat dobrych duchów gdzieś na Północy lub na Południu rozpoczęty.


Pełnia Księżyca 14 IX 2019 Roku.

I nastała Pełnia Księżyca. Miesiączek już widoczny jest nad Szpitalem w Miasteczku, które uzdrowiskiem ma być. Wczoraj Archanioła spotkałem. Wybrańcami losu jesteśmy. Pełnia Żniwiarzy - w głębi duszy prostaczkami jesteśmy. "Siedząc na trójnogu w czasie Pełni - mam nadzieję  - że garść moich marzeń się spełni" - fragment starego wiersza, z annałów moich szuflad. I tak Istoty Wiary podróżują sobie po Płaskiej Ziemi. Właśnie przeleciał samolot nad moim blokiem na Południe Europy. Rydwany Bogów kursują po autostradach. Wszędzie są już tylko autostrady do Nieba. Wszędzie zwycięża Dobro i Miłość. wszędzie napotykamy dobrych Ludzi. Wszystko układa się w niepodzielną całość. Dwa Prawa najważniejsze: patrzenie sobie w oczy, i to, że co niektórzy na swej drodze nigdy nie mogą się spotkać. "Na rozstajnych drogach Nocą - grabarz sypie piachu czasem - przemyka zbłąkana kometa, świszcząc rzuca odłamków gradem". Łączymy się we wspólnych modlitwach. I nie mamy żadnej denominacji religijne. Mnie najbliższy jest ewangelicyzm reformowany. W moim Miasteczku w XVI - ym wieku był zbór kalwiński. Uważnie przyglądam się swoim snom. Doceniam potęgę Psalmów. A teraz kończę te moje słowne wypociny i czekam aż ujrzę Miesiączek w Pełni.

I Noc nastała :)

Ludzie Wiary krążą po Płaskiej Ziemi. Niedowiarki - kontra Ludzie Wiary. elektroniczny Anioł Stróż mnie strzeże. Dzisiejszy dzień był pracowity. Lampa mnie opaliła. Każdy zażył jakieś tabletki szczęścia. Ja mam - jak wspomniałem elektronicznego Anioła Stróża, melisę i zapas mięty. Wczoraj Archanioła spotkałem. Drobne żarty dopuszczalne. Uważamy na czerwone kolory. Ale dla nas, Istot Wiary, Dzień zlewa się z Nocą a Noc z Dniem. Kończą się upały. Są one dobijające. Nie - umarli krążą po Świecie. Płaska Ziemia to dla Nas fakt. Modlitwa i patrzenie w Nocne Niebo - to leczy Wszystkich. Chłód Nocy jest orzeźwiający. Każdy ma inny Traktat z Niebem. Ale wszyscy kontemplujemy Nocne Niebo - i co najważniejsze - Miesiączek. Najważniejsze telefony tego Dnia wykonane. Dziś o świcie słyszałem sygnaturkę Kościoła - ale sam już nie wiem jakiego. Z okien mojego mieszkania na czwartym piętrze widać Trzy Kościoły. Ale dla Nas, Istot Wiary - Nieustanna Modlitwa trwa. każdy z kimś idzie pod rękę, każdy każdego strzeże jak oka w głowie. Dziś obserwowałem smugi lotnicze - cóż za piękny widok! Krzyżowały się nad moim blokiem. Noc nastała i Wieczny Nów dla Nas. Dobrego Dnia i Dobrej Nocy, Istoty Wiary :)

Sen o Niebiańskiej Bibliotece.

Dzisiejsza wizyta w Bibliotece nastroiła mnie do przypomnienia snu sprzed lat. A to wszystko na poziomie Nieświadomości Zbiorowej. Śniło mi się władanie Egiptem i podziemna biblioteka. Jako żem spod znaku Byka, lubię wartościowe przedmioty. W podziemnej bibliotece były potężne Byki, i potężne kolumny. Posadzka lśniła czystością. Niebiańska Biblioteka zaraz zamieniła się w Bibliotekę Rajską. Sen mnie zastanowił . A pamięć mam bardzo dobrą. To wszystko na poziomie nieświadomości zbiorowej, z której My, Poeci czerpiemy garściami.

PS. Księga Nocy rozwija się, za co dziękuję Wszystkim Czytelnikom.

Bramy do Raju Bram.

Istoty Wiary podróżują po świecie. W Piątek Archanioła spotkałem, brązowym rydwanem on jechał. Modlitwy nasze są wysłuchiwane. Opary mięty wznoszą się do góry. Na Płaskiej Ziemi żyjemy. Każdy dźwiga jakiś Krzyż. Dziś Niedziela Zmartwychwstania Pana. Miłość, Nadzieja i Wiara. "Pan mym Pasterzem, nie brak mi niczego". Wszystko unosi się ku Górze. W oczach Boga czyści jesteśmy. Każdego Dnia Pan zabiera jakąś Duszę do Poczekalni, gdzie oczekuje ona na Osąd Boży. Medytujmy Krzyż, wznieśmy go wysoko ku górze. Kiedyś widziałem tęczę - symbol Przymierza z Bogiem. Na I -szą Komunię Świętą dostałem wspaniały prezent: Biblia dla najmłodszych w obrazkach. Każdy jakąś Księgę czyta. Wszędzie mamy autostrady do nieba. Rydwany Bogów kursują po Miastach i Wsiach. Patrzmy sobie w oczy i sięgajmy tam, gdzie wzrok nie sięga. Aktualnie czytam Słownik Symboli Juana Cirlo. Przepiękna Księga, którą sobie podrapowałem na Gwiazdkę w 2000 roku. Nikomu jej nie oddam. Bramy do Raju Bram są wszędzie. Nieustanna modlitwa wznosi się ku górze. Boga nie interesuje stan konta, liczy się tylko Serce. Serce Jezusowe. Wznośmy swe modlitwy wysoko ku Górze, a na pewno Bóg je wysłucha...

Księżyc nad Szpitalem - medytuję Go!

Dzień był owocny i pracowity. Palę miętę na rozstajach dróg. Każdy każdego strzeże. Żyję pod osłoną nieba więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Każdy zażył jakieś Tabletki Szczęścia. Ja Mam elektronicznego Anioła Stróża - kominek w domu mi niepotrzebny.  Dla każdego jest inna czasoprzestrzeń. Wracając z wędrówki medytowałem lokalny Miesiączek nad Szpitalem Powiatowym w mojej miejscowości, która uzdrowiskiem ma być. Strzeżonego Pan Bóg Strzeże. Armia Podziemna Boga działa. Zastanawiam się i medytuję Krucyfix. Ile miałem szczęścia w życiu?  W swym krótkim, bo trzydziestosiedmioletnim życiu. Na ostatnim piętrze tegoż Szpitala - jest hospicjum. Modlitwa za Zmarłych potrafi zdziałać cuda. Kiedyś interesowałem się psychologią transpersonalną - ale w Październiku 2017 roku tak zapętliła mi się czasoprzestrzeń, że teraz sam jestem pacjentem. Ale Armia Boga nie śpi. Pan Mym Pasterzem - Nie brak mi niczego. Nie przywiązuję wagi do żadnej denominacji religijnej, najbliższy mi jest kalwinizm jednak. Mam potężnego Anioła Stróża - który strzeże mnie jak oka w głowie i już nigdy nie puści. Wiem, powtarzam się - ale jak kruche jest ludzkie życie ! Jak można kogoś jednym słowem zranić, zniszczyć ! Doceniam jednak potęgę Psalmów. Teraz już nie czynię Nocnych Spacerów, jednak w swym czasie wystarczyło po prostu patrzeć w oczy. Patrz w oczy ! To pomaga. Unikać ludzi którzy nie patrzą w oczy. A ilu znamy, którzy patrzą tylko w ziemię? Multum. Po ustawieniach systemowych każdy wraca do życia. My, w swoim wierzącym państwie mamy swoją Armię, mamy swego Króla, mamy swoich Pasterzy. Jestem za zwiększeniem roli kobiet w denominacjach religijnych. Jestem feministą - i oczywiście unikam całowania w dłonie. Palę miętę i rumianek na rozstajach dróg. pamiętny wiersz? - "Na rozstajnych drogach  nocą grabarz sypie piachu czasem, przemyka zbłąkana kometa - świszcząc rzuca odłamków gradem". Kończyć nie będę. Jestem niedowiarkiem, tak, niedowiarkiem który uwierzył pewnej sierpniowej nocy 2017 - go roku w Jezusa. A tajemnicze rydwany wciąż kursują po miastach i po wsiach. "Trudno dostrzec jego żołnierzy, trudno dostrzec jego króla, ale z każdą kolejną duszą potężnieją granice Armii Boga".

Piękna gwiaździsta Noc Nad nami.

Piękna gwiaździsta Noc.
Archanioły kursują swoimi rydwanami.
Miesiączek pod widnokręgiem.
Południowe gwiazdozbiory - te już daleko za nami.
Bezpańskie Psy strzegą naszych bogactw.
Tajemnicze Rydwany kursują po mieście.
Nasza Armia Boga w każdym Mieście.
"Piękna gwiaździsta noc nami - szukam namiastki istnienia -
 -rechot żab na Północy ustał - pewnie któraś w Księcia się zmienia..."
Letnie Noce, jesienne Noce.
Lokalne Niebo pełne jest Tajemnic.
Duchy Przodków obecne na każdym kroku...
Odmawiajmy Modlitwy za Zmarłych !
Mamy Jesienny chłód, tak bardzo wyczekiwany.
"Wszystko dziwnie układa się w schemat - nie jestem tym zdziwiony"...
Pod rękę z Aniołami Stróżami.
Pod rękę z Archaniołami.
Pod rękę z innymi Istotami Dnia i Nocy.
Tylko Drogi Mlecznej Brak.
Wiara, Nadzieja, Miłość!
To wszystko zwycięża...

I jest Miesiączek !

I jest Miesiączek - tak dawno wypatrywany. Muzyka anielska dobiega. Na harfach dziś gramy. Sąsiedzi już popowracali z wypraw. I mnie dziś Słonko mocno opaliło. Traktaty z Niebem każdy ma inne. I tak to się kręci. Mamy całą Noc przed sobą. Każdy ma inny Traktat z Niebem. Pamiętajmy o - powtórzę się - Pamiątce Wybuchu II Wojny Światowej. Nasz Kraj najbardziej ucierpiał, jak też Naród Żydowski. Pamiętajmy o ofiarach, o Minutach Ciszy. Kiedyś widziałem sowę i nietoperza. Jesteśmy wszyscy Armyją Boga. Jest cudowny czas. Czas Nocnych Modlitw. Na siedmiu Wzgórzach mieszkam. Mięta i melisa przygotowane. "Palę miętę na rozstajach dróg". Na Płaskiej Ziemi mieszkamy. Dziś był wyjątkowo trudny czas, dla Istot Nocy. I Istot Dnia. Ale upały dobiegają końca. Tajemnicze Rydwany po Kraju krążą. Każdy dźwiga inny Krzyż. Najważniejsza jest Wiara. I patrzenie sobie w oczy. Najważniejszy jest uścisk drugiego człowieka. I tak sobie żyjemy. Z dnia na dzień, Z nocy na noc. Dobrego Dnia I Dobrej Nocy :)

Crucyfix.

Codziennie medytacja daje nam siłę.
Podziemna Armia Boga działa.
Crucyfix wysoko zawieszony jest.
Patrzmy na niego.
Medytujmy Go.
Śmierć męczeńska - codziennie mamy Triduum Paschalne.
I zgasła Gwiazda w Biały Dzień.
Otoczony Kościołami jestem.
Na siedmiu wzgórzach mieszkam.
Każdy w domu tutaj ma osobiste sanktuarium.
W Modlitwach Ludzie Wiary łączą się.

Czekając na Nów Księżyca.

Upały dają w kość ! Lampa mnie dziś nieźle opaliła. Dla Nas, Istot Wiary Wiekuista Noc. Podróżują sobie Archanioły, Anioły, Wiedźmy i Inne Istoty po Płaskiej Ziemi. Dziś Archanioła spotkałem. Kilka dni temu widziałem nad ranem sowę. Pamięć mamy doskonałą ! Sowa na tle Księżyca - cudowny obrazek z dzieciństwa. Kraj Lessów mlekiem i miodem płynie, ale Potrzebujący są ciągle wśród nas. Szeol daleko pod naszymi stopami. W Piątek Wielkie Święto - Niedziela dla czarownicy i Niedziela dla Czarnoksiężnika. Zbliżają się burze. Nad ranem widziałem błyski nad Krajem Wapieni. Na Nowiu wszyscy się odradzamy, jak Fenix z popiołów. Czekamy na upragniony Nów. A teraz? Czekam na eklipsę. Wszędzie już tylko Armia Boga.

Traktat z Niebem.

Piękną gwiaździstą Noc mamy.
Dla Istot Wiary - wieczna Noc.
Miesiączek na płachcie zawieszony jest.
Słonko - przespałem jego zachód.
Gwiazdy w tajemnych rytuałach łączą się.
Każdy ma inny traktat z Niebem.
Pod rękę z Aniołami Stróżami idziemy.
Nocne Ćmy.
Nocne Marki.
Ranne ptaszki.
Anioły wszędzie widzę.
Tajemnicze Rydwany kursują po mieście.
Ja akurat w mieście - które uzdrowiskiem ma być.
Pod rękę z Aniołem Stróżem.
Wilgoć spora jest.
Wypatruję Nocnych Ciem.
Czwartek już nastał - pamiątka modlitwy w Ogrójcu.
Nasza wiara silna jest.
Patrzę na Światła Dnia i Nocy.
To leczy.
Elektroniczny Anioł Stróż naładowany jest.
Modlitwa nasza ku Górze wznosi się.

Księżyc nad Cmentarzem. - z 17/18 2019 roku.

Wschodzisz dla Ludzi Wiary.
Muzyka anielska dobiega.
Na lirze dziś grać będziemy.
Noc Zmartwychwstania nadchodzi.
Krucyfix odsłoniony.
Marzenia się spełniły.
Dwie dłonie złączone w uścisku. Czekałem na Twój wschód Miesiączku.
Jak niegdyś to czynili moi Przodkowie.
Wiara cuda czyni - jak moja Modlitwa w 2017 roku , tuż po Północy.
O wybawienie z Egiptu się modliłem.
I stał się cud.
Dwa Anioły zeszły się.
Podziemna Armyja Boga.
"Widziałem Zmarłych powstających z grobu, lecz nagle pękła klepsydra -
 - i zacząłem przygotowywać się do powrotu".
Na Płaskiej Ziemi żyjemy.
Szeol głęboko pod naszymi stopami.
Przeciwnik się nie śmieje już.
W szklance zimnej kawy szukamy szczęścia - już nie w łyku wina.
Nasze drogi się skrzyżowały.
Anioły, Archanioły, i Inne Istoty Wiekuistej Nocy wędrują tej Nocy.
Noc piękna, z Miesiączkiem w tle.
Tabletki Szczęścia każdy jakieś zażył.
Nocne Marki - dusze pokutujące? - Nie !
Poranne sowy - też nie!
Nocne Ćmy - też nie !
Wszyscy w jakiejś modlitwie łączą się.
"Patrz w oczy" - patrz zawsze innym w oczy.
To wyprowadza z niewoli.
Bo dwa lata temu w spojrzeniu pozornie przeciętnego człowieka -
 - zobaczyłem Boga.
I był to Mój Anioł Stróż.


Białe Noce.

Zobaczyłem Gwiazdę w Biały Dzień.
I była to Wenus.
I był to Księżyc.
Miesiączek wskazuje drogę -
 - Drogę do Zaświatów.
Pytasz mnie, kiedy będę na Nabożeństwie? -
 - Odpowiadam -
Jestem na nim cały czas.
Sygnaturka wieży kościelnej oznajmia właśnie Czas Zmartwychwstania.
Podświetlany regał czeka na Noc Spadających Gwiazd.
Podziemną Armię Tworzymy.
Armię Boga.
"Nie mogę opuścić Ciebie i miejskich świateł".
Motyle wszędzie nas chronią.
O Lampko Szabsowa!
Mocno mnie dziś opaliłaś.
Czysty jestem w oczach Boga.
Egzorcyzm dla Miast trwa.
Moja dłoń - Twoja dłoń -
 - już nigdy mnie nie opuścisz.
Czekamy na Perseidy.
 Tabletki Szczęścia każdy jakieś ma.
Fale  - na falach radiowych łączymy się.
Burz wyczekujemy.
"Pan Mym Pasterzem - nie brak mi niczego".

Czekając na Miesiączka.

Lampka szabasowa mnie dziś mocno opaliła. Ciekawe sny miałem. Często mam świadome śnienie. Poprzedniej Nocy byłem koronowany na króla jakiegoś Podziemnego Państwa. Aktualnie jest godzina 17:53. Prognoza dla Niepołomic wskazuje na upragnione przez Rolników i Działkowiczów opady deszczu i burze. te mają nadejść w nocy. Każdy pozażywał jakieś tabletki szczęścia. ja mam przygotowane kawy z mlekiem, kakao, miętę i melisę oraz elektronicznego Anioła Stróża, plus cieniutkie i słabiutkie Pall malle miętowe. czekam na Miesiączek. Nad sąsiednim blokiem już podwójną eklipsę słoneczną widać. Zażyłem letniej kąpieli. Co niektórzy podróżują po świecie, co niektórzy we śnie i po okolicy. Noce Sierpniowe! Jakież one są wspaniałe. Moje włosy zrudziały od Lampki Szabasowej, ale Marek - mój Anioł Stróż ma ognisto- czarne włosy. Na Płaskiej Ziemi żyjemy i swoich posłańców mamy. Wtorek zapowiada się burzowy. "Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego". Mamy swoje zielone ścieżki. mamy swoje drogi, jak koty. Szeol jest daleko ponad naszymi stopami. Właśnie mrówkę strząsnąłem z prawego przedramienia. My, Ludzie Wiary, Istoty Wiary, mamy swoich posłańców. Nas wielokrotnie pogrzebano za życia. Wielokrotnie nas systemy w pracy, systemy rodzinne skazywały na cierpienie. Ale po Modlitwach do Nocnego Nieba, wiemy, że Bóg istnieje i istnieje jego Armia. Armia Boga. Ludzie Wiary nie patrzą na stan konta, na to jaki kto ma brzuszek, nie patrzą na braki w uzębieniu. Miesiączek już jest, skryty jest jednak za chmurami. My, Ludzie Wiary żyjemy na Księżycu, bo mamy Układ Geocentryczny. Wschodzi Słońce, wschodzi i ekliptyczny Miesiączek. Tak, Miesiączek. On rozprasza chmury. Pamiętam moją maturę - Anno Domini 2001. W przed dzień pisemnego polskiego wyłonił się znad Cmentarza, ogromny i czerwony. My, ludzie po jakichkolwiek szpitalach - onkologicznych, chirurgicznych, psychosomatycznych - łączymy się ze sobą za pomocą fal radiowych. Płaską Ziemię odkryłem w 2017 roku. Patrzyłem w oczy i modliłem się, to mnie wyprowadziło z Egiptu. Bo Wiara, Nadzieja i Miłość są najważniejsze. Byłem niedowiarkiem, który uwierzył w Jezusa. I stał się cud.

Miesiączek. z 4/5 Sierpnia 2019 roku.

Właśnie Cię zobaczyłem.
Na Płaskiej Ziemi żyjemy - my Istoty Wiary.
Nowy Tydzień rozpoczynamy.
Świecisz nad lasami i górami.
Natchniony Tobą jestem.
Z głośników płynie egzorcyzm.
"Zaśpiewajmy razem Hymn Stworzenia".
Nowy Tydzień - nowe Wielkie Oczekiwanie.
Lampka Szabasowa już szybko gaśnie.
Każdy z nas jest wyjątkowy.
Pod ręką z Aniołem Stróżem - każdy z nas.
Melisy i mięty powypijane.
Elektroniczny Anioł Stróż czeka.
Brązowy Rydwan kursuje po Kraju.
Balony meteorologiczne widzę.
Traktaty z Niebiosami podpisane.
Pióro wieczne też czeka.
Kto z nami, kto przeciw nam?
Trajektorie gwiazd krótkowzrocznym okiem śledzę.
W dodatku - widzę eklipsę Twą Miesiączku.
Wiara, Nadzieja i Miłość. 

Nów, Nów i po Nowiu.

Dzień był pracowity.
Lampka Szabasowa mnie solidnie opaliła.
Remont i po remoncie.
Tylko kosmetyczne poprawki.
Istoty Wiary łączą się w cichych modlitwach.
Na Płaskiej Ziemi żyjemy.
Rankiem zaobserwowałem Nów.
Jesteśmy Zbawieni.
Każdy ma Anioła Stróża.
Nad Miastem ulewa popołudniem przeszła.
Mamy swój podziemny świat.
A ! I Tęcza była - symbol Przymierza z Górą.
Wybrani, Zbawieni, Dzieci Wiecznej Nocy.
Wielokrotnie pochowani za dnia.
Wielokrotnie pochowani za życia.
Swoich ochroniarzy mamy.
Powtarzam się - ale tuż przed pochwyceniem - w październiku 2017 roku -
- przespałem trzy dni i trzy noce.
Głos Mego Anioła Stróża Marka słyszałem - "Patrz w oczy, patrz prosto w oczy !".
Kiedy dwa lata temu zaczęły mi jaśnieć włosy, zrozumiałem , że już będę żyć.
Teraz moje włosy już rudzieją, siwizna znika.
Starzejemy się z godnością.
Trajektorii komet i spadających gwiazd zamierzam wyczekiwać.
Każdy niesie jakiś krzyż.
Szukam szczęścia w łyku kawy i dymie elektronicznego Anioła Stróża.
Dziś na balkonie motyli bez liku było.
Szeol daleko pod stopami.
Wyczekujemy gwiaździstej Nocy.
Wyczekujemy Piękna Nocy.
Liczy się wnętrze, nie Ciało.
Patrzmy w oczy, głęboko w oczy.
Ci, którzy nie patrzą w oczy, są podejrzani.
Na Płaskiej Ziemi żyjemy.
Z Wiarą, Nadzieją i Miłością żyć będziemy.
Wiara, nadzieja, Miłość.
Drogi Mlecznej wypatrywać będę.

16 wierszy .

 Księga Nocy.  - tomik poezji. Kres Nocy. Nie wszystko dla nas stracone. Szukamy szczęścia w łyku wina. Rośliny nad ranem są oszronion...